Jakie pisanie prac zaliczeniowych Warszawa, Radom?

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystać z pomocy kogoś, kto zna się lepiej na danym temacie. Z tego powodu pisanie pisanie prac zaliczeniowych Warszawa Radom jest tak istotnym elementem prac i ma wiele pozytywnych skutków.

Pisanie prac zaliczeniowych Warszawa, Radom – moralne?

Wiele osób burzy się na to, że pisanie prac na zaliczenie przez kogoś innego jest działaniem niemoralnym i nie powinno występować, a dodatkowo powinno być karalne. Co jednak, jeżeli obie strony się na to zgodzą i chcą funkcjonować zgodnie z tym założeniem, chcą zapłacić i zarobić? Wtedy sprawa nie jest już taka prosta i wiele osób ma z tym całkiem poważny problem, by zrozumieć, że nie każdy chce być świętszy od papieża i być spokojnym o tworzenie własnych rzeczy przez kogoś innego...

czytaj dalej

Dewey i jego praca

Czytelnik niewątpliwie wysunie zarzut, że zadaniem filozofa jako takiego tak samo nie jest rozstrzyganie, na przykład, określonych zagadnień politycznych, jak nie jest nim rozstrzyganie określonych zagadnień naukowych. Ale Dewey nie chce naprawdę twierdzić, że robienie tego jest zadaniem filozofa. Twierdzi natomiast, że „prawdziwą doniosłość rekonstrukcji filozoficznej”27 trzeba upatrywać w rozwijaniu metod rekonstruowania określonych sytuacji problemowych. Innymi słowy, Deweya zajmuje „przeniesienie metody eksperymentalnej z technicznej dziedziny doświadczenia fizycznego do szerszej dziedziny ludzkiego życia”.28 A przeniesienie to wymaga oczywiście ogólnej teorii metody eksperymentalnej, natomiast użycie metody „zakłada kierowanie przez idee i poznanie”.29 Dewey wprawdzie nie ma najmniejszego zamiaru pobudzania rozwoju metody, która miałaby posiadać aprioryczną, absolutną i powszechną ważność. Podkreśla natomiast, że potrzebne jest inteligentne badanie rzeczywistych następstw działańia odziedziczonych i tradycyjnych zwyczajów i instytucji, zmierzające do ustalenia sposobów, jakimi miałoby się je zmieniać, by wytwarzać następstwa, które uznajemy za pożądane. Ale nie zmienia to faktu, że znaczna część refleksji Deweya poświęcona jest rozwijaniu ogólnej logiki doświadczenia oraz ogólnej teorii metody eksperymentalnej.

czytaj dalej

Russell i jego analiza sądów wartościujących cz. II

W istocie, sam Russell, jak się wydaje, dopuszcza, że jest tak właśnie. Zauważywszy bowiem, że nie widzi żadnej niespójności logicznej między swą teorią etyczną a wyrażaniem silnych upodobań moralnych, dodaje, że nie zadowala go to jednak w pełni. Nie zadowala go jego teoria etyczna, ale teorie innych ludzi uznaje za jeszcze mniej zadowalające.23 Możemy więc chyba powiedzieć, że choć Russell byłby prawdopodobnie zdolny powrócić do idei wewnętrznego dobra i zła, zarazem był przeświadczony, że prawdziwie empiryczna i naukowa filozofia ani nie może odkryć niedefiniowalnej własności dobra, ani nie może przyjąć oczywistych samych przez się zasad moralnych.

czytaj dalej

Teoria konstrukcji logicznych

Jeśli jednak przejdziemy do rozprawy o naturze bezpośredniego poznania, napisanej w 1914 r., stwierdzimy, że Russell wyraża zgodę na pogląd Hume’a, iż podmiot nie poznaje bezpośrednio siebie samego. Definiuje wprawdzie bezpośrednie poznanie jako „dwuczłonową relację między podmiotem a przedmiotem, w których naturze nie musi być nic wspólnego”.44 Ale termin „podmiot”, zamiast oznaczać byt, który możemy bezpośrednio poznawać, staje się deskrypcją. Innymi słowy, ja czy umysł staje się konstrukcją logiczną, a w odczycie z 1915 r. o ostatecznych składnikach materii Russell sugeruje, że „możemy uznać umysł za zespół konkretów, które mianowicie nazwałoby się -«stanami umysłu«-, współwystępującymi na mocy jakiejś swoistej wspólnej jakości. Owa wspólna jakość wszystkich stanów umysłu byłaby jakością oznaczaną przez słowo «umysłowy«-”.46 Tę sugestię Russell wysuwa wprawdzie tylko w kontekście rozważań nad odrzuconą przez siebie teorią, że dane zmysłowe są „w umyśle”. Ale jest rzeczą jasną, że podmiot, rozumiany jako pojedynczy byt, musi stać się klasą konkretów. Zarazem konkrety te posiadają pewną jakość, która je znamionuje jako umysłowe. Innymi słowy, Russell zachowuje jednak pewien element dualizmu. Nie przyjął on jeszcze neutralnego mo- nizmu, o którym teraz coś powiemy.

czytaj dalej

Teoria Moore’a

Moore w pełni uświadamiał sobie w czasie pisania, że teoria ta brzmi bardzo dziwnie. Ale poważniejsza niż jej dziwność jest trudność zrozumienia, że nie usuwa ona rozróżnienia między zdaniami prawdziwymi a fałszywymi. Załóżmy, na przykład, że jestem przeświadczony, iż ziemia jest płaska. Jeśli to, o czym jestem przeświadczony, jest zdaniem, z wyłożonego wyżej ujęcia zdań wynika, jak się zdaje, że płaskość ziemi jest rzeczywistością. Moore odrzucił zatem w końcu pogląd, że tym, o czym jesteśmy przekonani, są zdania. Faktycznie odrzucił koncepcję zdań w ogóle, w każdym razie w takim sensie, w jakim ją poprzednio wysuwał. Zarazem trzymał się realistycznego poglądu na poznanie, uznającego je za swoistą, nie poddającą się analizie relację między poznającym podmiotem a przedmiotem, relację, która w niczym nie zmienia natury przedmiotu. Co do prawdziwości i fałszywości przekonań, doszedł do uznania, że musi ona zależeć w pewnym sensie od odpowiedniości lub jej braku, choć czuł się niezdolny do podania jakiegoś jasnego ujęcia natury tej odpowiedniości.

czytaj dalej

IDEALIZM OSOBOWY I INNE TENDENCJE

Josiah Royce (1855-1916) wstąpił na Uniwersytet Kalifornijski w wieku lat szesnastu, a studia ukończył w 1875 r. Rozprawa, jaką napisał o teologii Prometeusza w okowach Ajschylosa, przyniosła mu stypendium, które pozwoliło mu na spędzenie dwóch lat w Niemczech, gdzie czytał niemieckich filozofów, takich jak Schelling i Schopenhauer, oraz studiował u Lotzego w Getyndze. Po uzyskaniu doktoratu w 1878 r. w Johns Hopkins University przez kilka lat uczył w Uniwersytecie Kalifornijskim, a następnie przybył do Harvardu jako wykładowca filozofii. W 1885 r. został mianowany zastępcą profesora, a w 1892 r. profesorem. W 1914 r. przyjął Alfordowską katedrę filozofii w Harvardzie.

czytaj dalej

Obiektywny idealizm

Innym głównym typem idealizmu jest idealizm obiektywny lub spekulatywny, który nié usiłuje sprowadzać tego, co fizyczne, do tego, co psychiczne, lecz uznaje przyrodę, ja oraz inne ja za trzy odrębne, lecz współrzędnie dopełniające się momenty lub czynniki w doświadczeniu. Innymi słowy, doświadczenie ukazuje nam ego, inne ja i przyrodę jako odrębne i niesprowadzalne do siebie czynniki, które zarazem mieszczą się w jedności doświadczenia. A idealizm obiektywny usiłuje ustalić następstwa tej podstawowej struktury doświadczenia.

czytaj dalej

Russell i jego analiza sądów wartościujących

Oczywiście Russell doskonale uświadamia sobie, że w pewnym sensie prawdziwe jest powiedzenie, iż nie ma wielkiego znaczenia, czy człowiek ceni sobie dobre wino, czy nie, natomiast bardzo ważne może być to, czy ludzie pochwalają, czy nie pochwalają okrucieństwa. Ale te względy praktyczne uznałby za nieistotne dla czysto filozoficznego pytania o poprawną analizę sądów wartościujących. Jeśli mówię: „Okrucieństwo jest złe”, będę oczywiście czynił wszystko, co w mojej mocy, aby upewnić się, że na przykład wychowanie nie przebiega tak, by wzmacniać przeświadczenie, że okrucieństwo zasługuje na podziw. Ale jeśli przyjmuję Russellowską analizę sądów wartościujących, muszę przyznać, że moja ocena okrucieństwa nie daje się teoretycznie udowodnić.

czytaj dalej

Punkt widzenia Russella

Russell istotnie mówił o zagadnieniach filozofii jako o zagadnieniach, które, „w każdym razie obecnie, nie należą do żadnej nauki szczegółowej”,45 a więc takich, których nauka nie potrafi jeszcze rozstrzygnąć. Ponadto, jeśli hipotezy nauki są prowizoryczne, hipotezy wysuwane przez filozofię jako rozstrzygnięcia jej zagadnień są jeszcze bardziej prowizoryczne i próbne. Faktycznie, „nauka jest czymś, co bardziej lub mniej znamy, a filozofia czymś, czego nie znamy”.48 Russell przyznaje wprawdzie, że to konkretne zdanie stanowi żartobliwą uwagę, ale uważa, że żart jest uzasadniony, pod warunkiem, iż dodamy, że „spekulacje filozoficzne co do tego, czego jeszcze nie znamy, same okazują się wartościowym wprowadzeniem w ścisłą wiedzę naukową”.47 Gdy hipotezy filozoficzne zostają zweryfikowane, stają się częścią nauki i przestają być filozoficzne.

czytaj dalej

Moore i jego praca

Z tego rodzaju pytaniami Moore borykał się od czasu do czasu przez całe życie. Ale nie udało mu się rozstrzygnąć ich w sposób, który by go zadowalał. Na przykład, widzieliśmy już, że atakując idealizm odmawiał prawdziwości zdaniu: „Być to być postrzeganym”, i skłaniał się w sposób naturalny do twierdzenia, że dane zmysłowe mogą istnieć nawet wtedy, gdy są nie postrzegane. A choć ten punkt widzenia może się wydawać zasadny, gdy chodzi o wzrokowe dane zmysłowe, takie jak barwa, bynajmniej nie wydaje się zasadny, jeśli, na przykład, zaliczyć ból zęba do kategorii danych zmysłowych. Nie wydaje się też chyba zasadny, jeśli za przykłady danych zmysłowych uznać raczej słodycz i gorycz, niż barwę, wielkość i kształt. A w A Reply to My Critics znajdujemy oświadczenie Moore’a, że choć ongiś z pewnością sugerował, że dane zmysłowe, takie jak barwa niebieska i gorycz, mogłyby istnieć nie postrzegane, „skłonny jestem myśleć, że jest równie niemożliwe, by miało istnieć coś, co ma poznawalną zmysłowo jakość «niebieski», a ogólniej, by w ogóle cokolwiek, co się bezpośrednio ujmuje, to znaczy, by jakaś dana zmysłowa miała istnieć, gdy jest nie postrzegana, jak niemożliwe jest, by ból głowy miał istnieć, gdy jest nie odczuwany”.40

czytaj dalej