Monthly Archives Listopad 2015

Realizm Alexandra – ciąg dalszy

W 1893 r. Alexander został mianowany profesorem filozofii w Uniwersytecie w Manchesterze. W latach 1916-1918 wygłaszał w Glasgow wykłady Giffordowskie, a ich książkowa wersja ukazała się w 1920 r. pod tytułem Space, Time and Deity („Przestrzeń, czas i Bóstwo”). W dziele tym mówi, że metafizyka zajmuje się światem jako całością, doprowadzając do najdalszych granic rozległość ujęcia zagadnień. W języku Arystotelesa możemy powiedzieć, że jest nauką o bycie i jego istotnych atrybutach, badającą „ostateczną naturę istnienia, jeśli ma ono jakąś, oraz owe powszechne cechy rzeczy, czyli kategorie”.41 Ale choć metafizyka ma szerszą dziedzinę przedmiotową niż każda nauka szczegółowa, jej metoda jest empiryczna w tym sensie, że tak jak nauki przyrodnicze posługuje się „hipotezami, by doprowadzić swe dane do poddającego się weryfikacji powiązania”.42 A zarazem powszechne i istotne artybuty rzeczy można określić jako nieempiryczne lub aprioryczne pod warunkiem, że rozróżnienie między tym, co empiryczne, a tym, co nieempiryczne, tkwi w obrębie tego,’ co doświadczane, i nie jest równoważne rozróżnieniu między doświadczeniem a tym, co przekracza wszelkie doświadczenie. Pamiętając o tym, możemy zdefiniować metafizykę jako „oparte na doświadczeniu, czyli empiryczne badanie tego, co nieempiryczne lub aprioryczne, oraz takich pytań, jakie powstają z odniesienia tego, co empiryczne, do tego, co aprioryczne”.43

czytaj dalej

Co zakłada filozofia według Russella

Ale choć Russell zachował przekonanie o wartości analizy redukcyjnej, stanowiącej swoistą cechę jego myśli, i bronił tego rodzaju analizy przeciw współczesnej krytyce, jest rzeczą niewątpliwą, że jego ogólne pojmowanie filozofii uległo znacznej zmianie. Widzieliśmy, że był czas, gdy ostro odróżniał metodę filozoficzną z jednej strony i metodę naukową z drugiej. Później jednak widzimy, że mówi, iż filozof powinien uczyć się od nauki „zasad i metod oraz ogólnych koncepcji”.42 Innymi słowy, rozważania Russella nad stosunkiem między filozofią a nauką, późniejsze od jego pracy w dziedzinie logiki matematycznej i od pierwszego pomysłu wykorzystania analizy redukcyjnej, miały znaczny wpływ na jego ogólną ideę filozofii. A więc, choć w czasach, gdy mówił, że logika to sedno filozofii, skłonny był dawać do zrozumienia, że jeśli właściwie zanalizowałoby się zagadnienia filozoficzne i sprowadziło do postaci ściśle uchwytnych pytań, można by je po kolei rozstrzygnąć, później zaczął podkreślać potrzebę śmiałych i rozległych hipotez roboczych w filozofii. Zarazem przejawiał wyraźną skłonność do powątpiewania, czy filozof zdolny jest znaleźć jakiekolwiek rzeczywiste rozstrzygnięcia swych zagadnień. Może poniższe uwagi o poglądach Russella co do stosunku między filozofią a naukami empirycznymi posłużą pewnemu rozjaśnieniu jego różnych wypowiedzi.

czytaj dalej

Popularyzacja skutków tradycji szkockiej w Ameryce

Tacy ludzie jak Franklin i Jefferson nie byli oczywiście zawodowymi filozofami. Ale w ciągu dziewiętnastego stulecia filozofia akademicka bardzo poważnie rozwinęła się w Stanach Zjednoczonych. A wśród wpływów, jakie przyczyniły się do tego rozwoju, był wpływ myśli Thomasa Reida i jego następców ze szkoły szkockiej. Środowiska religijne traktowały szkocką tradycję filozoficzną przychylnie, jako tradycję o charakterze realistycznym, a zarazem jako bardzo pożądane antidotum na materializm i pozytywizm. Stała się zatem popularna wśród tych teologów protestanckich, którzy uświadamiali sobie brak odpowiedniej racjonalnej podstawy wiary chrześcijańskiej.

czytaj dalej

Własność naturalna

Odpowiedzią, jaka się natychmiast nasuwa, jest powiedzenie, że nie ma żadnej niezgodności między twierdzeniem, że dobro jest nie- definiowalną, nie-naturalną jakością a przeczeniem możliwości zdefiniowania go w terminach jakiejś innej nie-naturalnej jakości. W istocie owo twierdzenie pociąga za sobą przeczenie. Ale samo uwzględnienie tego nie mówi nam, w jakim sensie dobro jest nie-naturalną jakością. W Zasadach etyki Moore mówi wyraźnie, że nie ma najmniejszego zamiaru przeczyć, iż dobro może być własnością przedmiotów naturalnych, a jednak „powiedziałem, że «dobry- nie oznacza cechy empirycznej”.24 Co zatem ma się na myśli mówiąc, że dobro może być, a w istocie jest nie-naturalną własnością, przynajmniej niektórych przedmiotów naturalnych?

czytaj dalej

Creighton odróżnia dwa typy idealizmu

Głównym przedstawicielem tego, co powszechnie nazywa się o- biektywnym idealizmem, był James Edwin Creighton (1861-1924), który w 1892 r. został następcą J. G. Schurmana7 jako przywódca Szkoły Mędrców w Cornell University. W 1920 r. został pierwszym przewodniczącym Amerykańskiego Stowarzyszenia Filozoficznego. Jego podstawowe artykuły zostały zebrane i opublikowane pośmiertnie w 1925 r. pod tytułem Studies in Speculative Philosophy8 („Rozprawy z filozofii spekulatywnej”).

czytaj dalej

Działalność Russella – ciąg dalszy

By uporać się z dalszymi trudnościami, Russell utworzył „odgałęzioną”, czyli pochodną teorię typów. Ale nie możemy jej tu rozważać, natomiast możemy zwrócić uwagę na następującą sprawę. Wyjaśniwszy, że klasa rzeczy nie jest rzeczą, Russell przystępuje w Principia Mathematica do tego, co nazywa „obaleniem klas”,12 to znaczy interpretuje klasy jako „jedynie środki symboliczne czy językowe”,13 jako symbole niezupełne. Nie jest więc zaskakujące, gdy stwierdzamy, że zajmuje później postawę życzliwą wobec lingwistycznej interpretacji teorii typów i mówi, na przykład, że „różnica typów oznacza różnicę co do funkcji syntaktycznej”.14 Wskazując ongiś, że różnice między typami są różnicami między typami bytów, Russell doszedł do uznania, że owe różnice polegają na różnicach między typami symboli, „które uzyskują swój status typu, dzięki regułom syntaktycz- nym, jakim podlegają”15. W każdym razie bezpiecznie jest powiedzieć, że jednym z ogólnych skutków Russella teorii typów było wzmocnienie przeświadczenia o doniosłości „analizy językowej” dla filozofii.

czytaj dalej

Elementy etyki

Pierwszy rozdział Philosophical Essays (1910) nosi tytuł „The Elements of Ethics” („Elementy etyki”) i stanowi połączenie artykułu o determinizmie i moralności, który ukazał się w „Hibbert Journal” w 1908 r., oraz dwóch artykułów o etyce, które ukazały się w 1910 r., w numerach z lutego i maja, w piśmie „New Quarterly”. W tym okresie Russell utrzymywał, że etyka zmierza do wykrywania zdań prawdziwych o słusznym i niesłusznym postępowaniu, oraz że jest nauką. Jeśli pytamy, dlaczego powinniśmy wykonać pewne działania, dochodzimy ostatecznie do zdań podstawowych, których nie można dowieść. Ale nie jest to szczególna cecha etyki i nie umniejsza jej roszczenia, by być nauką.

czytaj dalej

Royce i temat wielkości nieskończonych

Pierwszy tom wykładów Giffordowskich Royce’a kończy się „Rozprawą uzupełniającą”, w której podejmuje on spór z Bradleyem na temat wielości nieskończonych. Bradley, trzeba pamiętać, utrzymuje, że myśl relacyjna wikła nas w szeregi nieskończone. Jeśli, na przykład, jakości A i B są powiązane przez relację R, musimy wybrać między powiedzeniem, że R jest sprowadzalna bez reszty do A i B, lub że nie jest sprowadzalna. W pierwszym przypadku będziemy zmuszeni uznać wniosek, że A i B w ogóle nie są powiązane relacją. W drugim przypadku będziemy musieli postulować dalsze relacje, by powiązać A i B z R, i tak bez końca. Musimy więc postulować rzeczywiście nieskończoną wielość. Ale pojęcie to jest wewnętrznie sprzeczne. Musimy zatem dojść do wniosku, że myśl relacyjna jest całkiem niezdolna do podania spójnego wyjaśnienia, w jaki sposób Wielość wypływa z Jednego i zostaje w nim zjednoczona, oraz do wniosku, że świat, jaki ukazuje się takiej myśli, należy do dziedziny zjawiska, w przeciwieństwie do dziedziny rzeczywistości. Ale Royce podejmuje próbę pokazania, że Jedno może się wyrażać w szeregach nieskończonych, które są „dobrze uporządkowane” i nie zawierają żadnej sprzeczności, oraz że myśl jest tym samym zdolna do podania spójnego ujęcia relacji między Jednym a Wielością. Jest bodaj rzeczą sporną, czy trudnościom Bradleya można naprawdę sprostać, przypisując mu najpierw tezę, że rzeczywiście nieskończona wielość jest „pojęciem wewnętrznie sprzecznym”{5, a następnie wykazując, że szeregi nieskończone w matematyce nie zawierają sprzeczności.. Ale choć Royce rozwija swe rozumienie relacji między Jednym a Wielością w ramach sporu z Bradleyem, naprawdę interesuje go oczywiście wyjaśnienie własnych idei. ,

czytaj dalej

Moore i teoria danych zmysłowych

Ale jaskrawo mylący byłby opis jego analizy jako dotyczącej „po prostu słów”, tak jakby chodziło o wybór między dwoma zbiorami konwencji językowych. Część w każdym razie tego, co robił, można, jak myślę, określić najlepiej jako analizę fenomenologiczną. Stawia na przykład pytanie, co właściwie zachodzi, gdy, jak powie się potocznie, widzimy przedmiot materialny? Następnie wyjaśnia, że bynajmniej nie chodzi mu o cielesne procesy, „jakie zachodzą w oku, w nerwach wzrokowych i w mózgu”.44 natomiast o „zdarzenie psychiczne … akt świadomości, który (jak się przypuszcza) zachodzi jako skutek tych procesów cielesnych lub im towarzyszy”.46 Dane zmysłowe zostają wprowadzone jako przedmioty tego aktu świadomości lub raczej zostają one „odkryte”, jak sądzi Moore, jako jego bezpośrednie przedmioty. A postępowaniem, dzięki któremu zostają odkryte, jest analiza fenomenologiczna. Ale dane zmysłowe nie ograniczają się oczywiście do wzrokowych danych zmysłowych. Możemy więc powiedzieć, że Moore zajmuje się fenomenologiczną analizą postrzegania zmysłowego w ogólności.

czytaj dalej

Alexander i własności czasoprzestrzeni

Ale z tego poglądu wyraźnie wynika, że byty jednostkowe wyprzedzają logicznie przestrzeń i czas, natomiast hipoteza, którą przyjmuje Alexander, głosi, że przestrzeń i czas stanowią „tworzywo lub wzór (bądź wzory), z którego w7ykonywane są rzeczy, środowisko, w którym rzeczy tężeją i krystalizują się”.44 Jeśli rozważamy czy to przestrzeń, czy czas same przez się, ich składniki lub części są nieroz- różnialne. Ale „każde miejsce przestrzeni jest określone i wyróżnione przez chwilę czasową, a każda chwila przez jej położenie w przestrzeni”.45 Innymi słowy, przestrzeń i czas stanowią razem jedną rzeczywistość, „nieskończone kontinuum czystych zdarzeń lub punkto- chwil”.46 A rzeczy empiryczne są zgrupowaniami czy złożeniami takich zdarzeń.

czytaj dalej

Dewney i pogląd na wychowanie

Widzieliśmy, że dla Deweya celem moralnym jest rozwój, a stopień, w jakim instytucje społeczne i polityczne umożliwiają rozwój dostarcza sprawdzianu służącego ocenie ich wartości. Idea rozwoju stanowi również klucz do jego teorii wychowania. W istocie, „proces wychowania jest całkowicie tożsamy z rozwojem moralnym”7l. A wychowanie jest „czerpaniem z teraźniejszości tego stopnia i tego rodzaju rozwoju, jaki w niej jest”72. Wynika stąd, że skoro możliwość wzrostu czy rozwoju nie znika wraz z końcem młodości, nie należy traktować wychowania jako przygotowania do życia. Jest ono samym procesem życia.73 Faktycznie, „proces wychowania nie ma żadnego celu poza sobą’: jest on własnym celem” 7i. Formalne kształcenie osiąga wprawdzie swój kres, ale wychowawczy wpływ społeczeństwa, stosunków i instytucji społecznych oddziałuje zarówno na dorosłych jak też na młodych. A jeśli patrzymy, tak jak powinniśmy, w sposób otwarty na wychowanie, możemy dostrzec doniosłość wprowadzania tych reform społecznych i politycznych, o których sądzi się, że najbardziej mogą sprzyjać zdolnościom wzrostu i wywoływać reakcje ułatwiające dalszy rozwój. Moralność, wychowanie i polityka są ściśle powiązane.

czytaj dalej

Linia rozumowania Newmana

Autor tych słów nie ma bynajmniej zamiaru zawierzania poglądowi, rozsądna byłaby próba działania na podstawie jakiegoś innego założenia. Jeśli odrzucalibyśmy każde działanie poza opartym na logicznie dowiedzionych wnioskach, w ogóle nie moglibyśmy żyć. Jak trafnie zauważył Locke, jeśli odmawialibyśmy jedzenia, zanim nie udowodniono by, że pokarm nas pożywi, w ogóle nie powinniśmy jeść. Ale można wysunąć zarzut, że wiara w Boga nie jest naturalną wiarą, porównywalną z wiarą w istnienie świata zewnętrznego. Nie możemy w praktyce obyć się bez wiary, że ciała istnieją niezależnie od naszego postrzegania, ale nie wydaje się, by była jakaś taka praktyczna konieczność wierzenia w Boga.

czytaj dalej

Realizm Peirce’a

Choć wymaga to poruszenia zagadnień ontologicznych, dogodnie jest w tym miejscu zwrócić uwagę na przeświadczenie Peirce’a, że pragmatyczna teoria znaczenia zmusza do odrzucenia nominalizmu, a do uznania realizmu. Pojęcie intelektualne jest pojęciem ogólnym, a jego znaczenie wykłada się w zdaniach warunkowych. Te zdania warunkowe są zasadniczo weryfikowalne. A możliwość weryfikacji wskazuje, że przynajmniej niektóre zdania, wykładające znaczenia pojęć intelektualnych, wyrażają coś w rzeczywistości, co jest takie właśnie, niezależnie od tego, że jest wyrażone w jakimś sądzie. Na przykład, takie zdanie jak: „Żelazo jest twarde”, jest przewidywaniem: jeśli x, to y. A przewidywania stale skuteczne i weryfikowane wskazują, że musi być teraz coś rzeczywistego, coś o charakterze ogólnym, co tłumaczy przyszłą faktyczność. Tym czymś rzeczywistym teraz jest dla Peirce’a rzeczywista możliwość. Peirce porównuje ją z istotą iub wspólną naturą w filozofii Dunsa Szkota :s, ale dla niego jest to struktura o charakterze relacyjnym, wyrażana w zdaniu warunkowym, ukazującym znaczenie pojęcia ogólnego. Stąd nazywa ją „prawem”. A zatem pojęcia ogólne mają obiektywną podstawę lub odpowiednik w rzeczywistości, mianowicie „prawa”.

czytaj dalej