Monthly Archives Listopad 2015

Prawdę można definiować z różnych punktów widzenia

Nie powinno być konieczne dodawanie, że Peirce’owska zasada wy- wrotności nie pociąga za sobą zaprzeczenia prawdy obiektywnej. Inspiracją badania naukowego jest bezinteresowne poszukiwanie prawdy obiektywnej. Nikt nie zadawałby pytań teoretycznych, o ile nie byłby przeświadczony, że jest coś takiego jak prawda. A „prawda polega na zgodności z czymś niezależnym od jego myślenia, że owo coś jest takie właśnie, i od każdego ludzkiego przekonania na ten temat”.12 Jeśli jednak wiążemy ideę bezinteresownego poszukiwania prawdy obiektywnej, poznawanej jako taka, z zasadą wywrotności, według której dogmatyzm jest wrogiem dążenia do prawdy, prawdę absolutną i ostateczną musimy pojmować jako idealny cel badania. Ów ideał występuje wiecznie ponad naszymi zmaganiami, by go osiągnąć, i możemy się doń jedynie przybliżyć.

czytaj dalej

Zagadnienie solipsyzmu – ciąg dalszy

Ale choć solipsyzm może być logicznie możliwy, trudno weń wierzyć. Jeśli uznaje się, że zawiera on dogmatyczne twierdzenie: „Tylko ja istnieję”, nikt w rzeczywistości w to nie wierzy. Jeśli uznaje się, że znaczy on po prostu, że nie ma żadnej ważnej racji ani by twierdzić, ani by przeczyć czemukolwiek poza własnymi doświadczeniami, spójność wymaga, by wątpić, czy miało się przeszłość i czy będzie się miało przyszłość. Nie mamy bowiem żadnej lepszej racji, by wierzyć, że mieliśmy doświadczenia w przeszłości, niż mamy, by wierzyć w przedmioty zewnętrzne. Oba wierzenia zależą od wnioskowania. A jeśli wątpimy w to drugie, powinniśmy również wątpić w to pierwsze. Ale „żaden solipsysta nigdy się nie posunął aż do tego”.88 Innymi słowy, żaden solipsysta nigdy nie był konsekwentny.

czytaj dalej

Teoria Edwardsa

Według Edwardsa, tak jak poczucie słodyczy miodu wyprzedza nasz sąd teoretyczny, że miód jest słodki, i stanowi jego podstawę, tak też uczucie czy poczucie, powiedzmy, świętości Boskiej leży u podstaw sądu, że Bóg jest święty. Mówiąc ogólnie, tak jak poczucie piękna przedmiotu czy moralnej doskonałości osoby stanowi założenie sądów dających wyraz temu poczuciu czy doznaniu, tak też poczucie doskonałości Boskiej stanowi założenie naszych „mózgowych” sądów o Bogu. Zwrot „tak jak” podlega, być może, krytyce, ponieważ poczucie Boga jest według Edwardsa zgodą naszego bytu na byt Boski i ma nadnaturalne źródła. Rzecz w tym jednak, że człowiek może uświadamiać sobie Boga dzięki pewnej postaci doświadczenia, podobnego do doświadczenia zmysłowego i do przyjemności, jaką odczuwamy oglądając piękny przedmiot czy widząc wyraz doskonałości moralnej.

czytaj dalej

Przebudowa społeczna Russella

Jeśli nawet w Przebudowie społecznej Russell zachował, choć z pewnymi obawami, Moore’owską ideę, że możemy poznawać intuicyjnie wewnętrzne dobro i zło, nie zachował zbyt długo tej idei. Zauważywszy na przykład w popularnym eseju What I Believe (W co wierzę?, 1925), że dobre życie to życie ożywiane przez miłość i kierowane przez poznanie, wyjaśnia, że nie mówi o poznaniu etycznym. Ponieważ „nie myślę, że istnieje, ściśle mówiąc, coś takiego jak poznanie etyczne”.15 Etykę różni od nauki pragnienie raczej niż jakiś szczególny rodzaj poznania. „Pragnie się pewnych celów, a to, co do nich prowadzi, jest słusznym postępowaniem.” 16 Podobnie w An Outlinę of Philosophy (1927) Russell mówi wprost, że odrzucił Moore’ow- ską teorię dobra jako niedefiniowalnej wewnętrznej jakości, i odwołuje się do wpływu, jaki wywarły w tym względzie na jego myśl San- tayany Winds of Doctrine („Podmuchy doktryny”, 1926). Utrzymuje teraz, że dobro i zło „wywodzą się z pożądania”.17 Język jest oczywiście zjawiskiem społecznym, a mówiąc ogólnie, uczymy się stosować słowo „dobry” do rzeczy pożądanych przez grupę społeczną, do której należymy. Ale „przede wszystkim nazywamy coś «dobrym», gdy tego czegoś pożądamy, a «złym», gdy mamy do niego niechęć”.18

czytaj dalej

Russell a Bóg

Ale choć Russell nie sądzi, by były jakieś dane świadczące o istnieniu Boga, mówi wyraźnie, że sama wiara w Boga tak samo nie budzi jego wrogości jak wiara w elfy czy duchy opiekuńcze. Byłby to po prostu przykład pocieszającej, lecz bezpodstawnej wiary w hipotetyczne jestestwo, które bynajmniej nie musi czynić człowieka obywatelem gorszym, niż gdyby nie wierzył. Ataki Russella kierują się przede wszystkim przeciw chrześcijańskim zbiorowościom religijnym, które jego zdaniem powodowały więcej szkód niż dobra, a także przeciw teologii, o ile odwoływano się do niej jako do czegoś, co wspierało prześladowania i wojny religijne i uzasadniało zakaz stosowania środków, wiodących do pewnych celów, które Russell uznaje za pożądane.

czytaj dalej

Realiści i rozważania nad naturą świadomości

Holta sposób ujęcia tej sprawy polega na wprowadzeniu rozróżnienia między bytem a rzeczywistością. Realizm nie zobowiązuje nas do ontoiogicznych tych rozmaitych klas przedmiotów.

czytaj dalej

Zagadnienia filozofii Russella

Łatwo więc zrozumieć przeświadczenie, że spór między teorią danych zmysłowych a zdroworozsądkowym poglądem na świat jest sprawą czysto językową, to znaczy, że jest to po prostu kwestia wyboru między alternatywnymi językami. Ale, jak już wskazywano, przeświadczenie to nie ukazuje w sposób właściwy stanowiska Russella. Oczywiście, analiza, jaką Russell uprawia, przybiera różne formy.46

czytaj dalej

Amerykański „idealizm osobowy”

W pierwszym numerze „The Journal of Speculative Philosophy” Harris mówił o potrzebie filozofii spekulatywnej, która spełniałaby trzy zadania. Przede wszystkim powinna przynosić filozofię religii stosowną dla czasu, gdy tradycyjne dogmaty i autorytet Kościoła straciły swój wpływ na umysły ludzkie. Po drugie, powinna rozwinąć filozofię społeczną zgodnie z nowymi wymogami świadomości społecznej, która odeszła od czystego indywidualizmu. Po trzecie, powinna wyciągnąć głębsze konsekwencje nowych idei nauki, w której to dziedzinie, jak utrzymywał Harris, ostatecznie minęły dni zwykłego empiryzmu. Ponieważ filozofia spekulatywna oznaczała dla Harrisa tradycję rozpoczynającą się od Platona, a najpełniejszy wyraz osiągającą w systemie Hegla, wzywał on w rezultacie do rozwoju idealizmu inspirowanego przez pokantowską filozofię niemiecką, ale zgodną z amerykańskimi potrzebami.

czytaj dalej

Ustalanie minimalnego słownika

Otóż, mówienie o ustalaniu minimalnego słownika prowadzi do sugestii, że postępowanie to jest czysto językowe, w tym sensie, że zajmuje się wyłącznie słowami. Ale w kontekście zdań o świecie fizycznym ustalanie minimalnego słownika oznaczało dla Russella odkrywanie za pomocą analizy bytów nieusuwalnych, w terminach których można definiować byty wy wnioskowy wane. Jeśli na przykład stwierdzamy, że wywnioskowany byt nieempiryczny, czyli byt domniemany X można zdefiniować w terminach ciągu bytów empirycznych a, b, c, d, mówimy o X, że jest konstrukcją logiczną z a, b, c oraz d. Ta analiza redukcyjna zastosowana do X ma wprawdzie stronę językową. Znaczy ona bowiem, że zdanie, w którym wymienia się X, można przełożyć na zbiór zdań, w którym nie wymienia się X, a wymienia się tylko a, b, c oraz d, zaś stosunek między zdaniem pierwotnym a przekładem jest taki, że jeśli pierwsze jest prawdziwe (lub fałszywe), to przekład jest prawdziwy (lub fałszywy) i na odwrót. Ale analiza redukcyjna ma zarazem stronę ontologiczną. Wprawdzie, jeśli X można interpretować jako konstrukcję logiczną z a, b, c oraz d, nie musimy być zobowiązani do przeczenia istnieniu X jako bytu nieempirycznego, odrębnego od a, b, c oraz d, lub znajdującego się poza i ponad nimi. Ale postulowanie istnienia takiego bytu nie jest konieczne. A więc zasada oszczędności (lub ekonomii), czyli brzytwa Ockhama zabrania nam stwierdzać istnienia X jako wywnioskowanego nieempirycznego bytu. A samą zasadę można wypowiedzieć w następującej postaci: „Gdziekolwiek jest to możliwe, byty wywnioskowane trzeba zastępować konstrukcjami logicznymi”.87

czytaj dalej

Wartości w filozofii Deweya

Dewey usiłuje więc pozbyć się pojęcia dziedziny wartości, różnej od świata faktów. Wartości nie są czymś danym: są ustanawiane przez czynność wartościowania, przez sąd wartościujący. Nie jest to sąd, że coś jest „zadowalające”, powiedzenie bowiem tego jest po prostu stwierdzeniem faktu, jak stwierdzenie, że coś jest słodkie lub białe. Wygłosić sąd wartościujący to powiedzieć, że coś jest „zadowolające” w tym sensie, że spełnia swoiste warunki.61 Na przykład, czy pewne działanie stwarza warunki dalszego rozwoju, czy też go powstrzymuje? Jeśli mówię, że stwarza, oznajmiam, że jest to działanie wartościowe lub że jest wartością.

czytaj dalej

Filozofia Deweya

Człowiek może oczywiście reagować na sytuację problemową w sposób nieinteligentny. By odwołać się do prostego przykładu, może wpaść w złość i zmiażdżyć narzędzie czy przyrząd nie działający właściwie. Ale reakcja tego rodzaju jest oczywiście beznadziejna. Aby rozstrzygnąć swą trudność, człowiek musi zbadać, w czym tkwi wada jego przyrządu, i rozważyć, jak go naprawić. A wniosek, do którego dochodzi, to plan możliwego działania, obliczony na przekształcenie sytuacji problemowej.

czytaj dalej

Poglądy Russella na naturę filozofii – ciąg dalszy

Ale, jak zauważyliśmy, metodą, na którą Russell kładzie główny nacisk, jest analiza. W filozofii ogólnej znaczy to, że filozof wychodzi od pewnego zasobu wiedzy potocznej lub od tego, co za wiedzę uchodzi. To stanowi jego dane. Następnie sprowadza ten złożony zasób wiedzy, wyrażonej w zdaniach cokolwiek niejasnych, a często logicznie od siebie uzależnionych, do pewnej ilości zdań, którym usiłuje nadać, na ile to możliwe, prostotę i ścisłość. Zdania te układa następnie W w łańcuchy dedukcyjne, uzależnione logicznie od pewnych zdań wyjściowych, które służą za przesłanki. „Odkrycie owych przesłanek należy do filozofii, ale dzieło dedukowania z nich zasobu wiedzy potocznej należy do matematyki, jeśli matematykę rozumieć w sposób dość liberalny.”89 Innymi słowy, filozofia postępuje drogą analizy logicznej od tego, co złożone i względnie konkretne, do tego, co prostsze i bardziej abstrakcyjne. Różni się więc od nauk szczegółowych, które postępują od prostszego do bardziej złożonego, a także różni się od czysto dedukcyjnej matematyki.

czytaj dalej

Zbieżność prawdopodobieństw jako dowód prawdziwości

Bez wątpienia można przyznać, że faktycznie często traktujemy zbieżność prawdopodobieństw za wystarczający dowód prawdziwości jakiegoś zdania. Ale można jednak zarzucić Newmanowi, że nie sposób podać żadnej określonej reguły, służącej określaniu, kiedy prawdziwość jakiegoś wniosku jest jedynym możliwym racjonalnym wyjaśnieniem danej zbieżności. Choć więc możemy być całkowicie usprawiedliwieni przyjmując prawdziwość wniosku z uwagi na wszelkie cele praktyczne, bezwarunkowe czy bezwzględne przyświadczenie jest nieusprawiedliwione. Każda bowiem hipoteza jest zasadniczo odwoły- walna. Newman może z wielką łatwością powiedzieć, że w przypadku badania religijnego „sumienie zobowiązuje nas do szukania prawdy i do dążenia do pewności takimi sposobami dowodu, które zredukowane do postaci formalnych twierdzeń nie zadowalają surowych wymagań nauki”.48 Pozostaje jednak faktem, że jeśli ma się traktować bezwarunkowe przyświadczenie zdaniu jako coś, co wyklucza możliwość fałszywości zdania, nie można prawomocnie udzielić go wnioskowi wyprowadzonemu z jakiejś zbieżności, dopóki nie jesteśmy w stanie pokazać, że w pewnym miejscu prawdopodobieństwo zostaje przekształcone w pewność.

czytaj dalej