Monthly Archives Grudzień 2015

Wyrażenie „złota góra”

Wspomniano już, dokonując wyprzedzenia, że w Principia Ma- thematica Russell utrzymuje, iż symbole oznaczające klasy są symbolami niezupełnymi. „Określone są ich użycia, ale nie zakłada się, by one same w ogóle coś znaczyły.” 18 To znaczy, symbole nazywające klasy niewątpliwie posiadają dające się określić użycie czy funkcję w zdaniach, ale same w sobie nie oznaczają bytów. Są raczej sposobami odnoszenia się do innych bytów. Pod tym względem symbole klas „przypominają symbole składające się na deskrypcje”.18 Coś trzeba więc powiedzieć teraz o Russella teorii deskrypcji, którą rozwinął między napisaniem The Principles oj Mathematics, a ogłoszeniem Principia Mathematica.20

czytaj dalej

Rewolucja w filozofii

Ale choć ten kierunek odpowiedzi jest w pewnym stopniu zasadny, pomija, jak się wydaje, dwa fakty. Po pierwsze, jeśli odrzucamy ograniczającą definicję filozofii, odrzucenie to ma swoje następstwa. I nie jest nierozsądne, gdy prosi się nas o ich ujawnienie. Po drugie, filozofowie analityczni, jak sami lubią wskazywać, nie stanowią całkowicie „jednorodnej” szkoły. Przeciwnie, można wyodrębnić kilka dość różnych tendencji, a badanie ich pism pokazuje wyraźnie, że niektórzy z nich, których nazwałoby się popularnie „metafizykami”, robią coś bardzo różnego od tego, co można by właściwie określić jako „analizę językową”. Całkiem dobre jest powiedzenie o nich, że uprawiają „filozofię”. Niewątpliwie ją uprawiają. Ale czym jest filozofia w tym szerokim sensie? Jaka dokładnie jest jej natura, funkcja i zakres? Filozof kontynentalny, zważywszy właśnie na poglądy swych brytyjskich kolegów na takie kwestie ogólne, gotów jest poczuć się beznadziejnie zakłopotany.

czytaj dalej

Analiza według Moore’a

Analiza oznacza dla Moore’a analizę pojęciową. Przyznawał później, że wypowiadał się niekiedy tak, jakby podanie analizy jakiegoś zdania było podaniem jego „znaczenia”. Ale podkreślał, że w rzeczywistości miał na myśli analizę pojęć. Użycie słowa „znaczy” wskazuje, że analiza zajmuje się wyrażeniami werbalnymi, definiowaniem słów, tymczasem rzeczywiście zajmuje się ona definiowaniem pojęć. Ana- lyzandum – to, co ma być zanalizowane, jest pojęciem, a analy- zans – to, co analizuje, również musi być pojęciem. Wyrażenie użyte dla oznaczenia analyzansa musi być różne od wyrażenia użytego dla oznaczenia analyzandum, a musi być różne w tym, że wyraźnie znaczy lub wyraża pojęcie czy pojęcia nie wymienione wprost przez wyrażenie użyte dla oznaczenia analyzandum. A więc by posłużyć się przykładem wykorzystywanym przez samego Moore’a, wyrażenie: „X jest kimś z rodzeństwa męskiego”, stanowiłoby analizę wyrażenia: „X jest bratem”. Nie chodzi tu tylko o zastąpienie jednego wyrażenia werbalnego innym, w tym sensie, w jakim wyrażenie „fra- tello” można zastąpić wyrażeniem „brat”. „Rodzeństwo męskie” jest istotnie innym wyrażeniem werbalnym niż wyrażenie „brat”, ale zarazem wyraźnie wyłuszcza ono pojęcie, którego nie wymienia się wyraźnie w wyrażeniu: „X jest bratem”.

czytaj dalej

Zainteresowanie amerykańskich idealistów zagadnieniami religijnymi

Nie raz mieliśmy już sposobność zwracać uwagę na zainteresowanie amerykańskich idealistów zagadnieniami religijnymi. Nie ma raczej przesady w powiedzeniu, że niektórzy idealiści osobowi, tacy jak Bowne, posługiwali się praktycznie filozofią jako apologetyką, broniąc re- ligii chrześcijańskiej. Ale w przypadku personalistycznego idealizmu absolutnego26, jak u Hockinga, bardziej chodzi o rozwijanie religijnego poglądu na świat i o przedstawienie religijnej wizji przyszłości, niż o obronę konkretnej historycznej religii. A to jest wyraźnie bardziej zgodne z W. T. Harrisa programem filozofii spekulatywnej. Harris bowiem przyjmował, że tradycyjne doktryny i organizacja Kościoła stopniowo tracą swój wpływ na umysły ludzkie, że potrzebny jest nowy światopogląd religijny, oraz że w części zadaniem filozofii spekulatywnej czy idealizmu metafizycznego jest sprostanie tej potrzebie.

czytaj dalej

Zastosowanie analizy redukcyjnej

Może to bodaj brzmieć tak, jakby autor tych słów traktował analizę redukcyjną jako wyróżnioną metodę filozoficzną, lecz nie zgadzał się z niektórymi zastosowaniami jej przez Russella. Byłoby to jednak błędne wrażenie. Myślę, że analiza redukcyjna ma swoje zastosowanie, i nie widzę, jak można by wykluczyć ją jako możliwą metodę. Ale z pewnością nie sądzę, że jest to jedyna metoda filozoficzna. Po pierwsze, dochodzimy do uświadomienia sobie ja-podmiotu, ego transcendentalnego za pomocą metody refleksji transcendentalnej, nie zaś za pomocą analizy redukcyjnej. Wskazywałem wprawdzie, że to, iż analizie redukcyjnej nie udaje się usunąć ja-podmiotu, może służyć zwróceniu uwagi na podmiot. Ale w rzeczywistości to niepowodzenie tylko wtedy służy owemu celowi, gdy pobudza przejście do fenomenologii, do refleksji transcendentalnej. Owo niepowodzenie wprawia nas po prostu, tak jak wprawiało Hume’a, w zakłopotanie. Po drugie, jeśli przyjmuje się, że analiza redukcyjna jest wyróżnioną metodą filozoficzną, wydaje się ona zakładać metafizykę, metafizykę „atomistyczną” przeciwstawną „monistycznej” metafizyce absolutnego idealizmu. A jeśli nasz wybór metody zakłada metafizykę, niedobrze jest twierdzić, że jest to jedyna „naukowa” metafizyka, chyba że udaje jej się przedstawić jednolite ujęcie doświadczenia, zaś inne metody tego nie czynią.

czytaj dalej

H. A. Prichard cz. II

H. A. Prichard, wymieniony w poprzednim paragrafie, jest prawdopodobnie lepiej znany jako autor słynnego artykułu z pisma „Mind” (1912), poświęconego pytaniu: Does Moral Philosophy Rest on a Mi- stake? („Czy filozofia moralności opiera się na błędzie?”)14 Filozofia moralności w ujęciu Pricharda zajmuje się głównie próbami znajdowania argumentów dowodzących, że to, co uchodzi za nasze obowiązki, to rzeczywiście nasze obowiązki. A jego teza głosi, że faktycznie po prostu widzimy lub ujmujemy intuicyjnie nasze obowiązki, toteż nieporozumieniem jest cały wysiłek dowodzenia, iż są to nasze obowiązki. Wprawdzie w pewnym sensie można tu argumentować, ale to, co nazywamy argumentacją, jest po prostu próbą skłaniania ludzi, by przyglądali się dokładniej działaniom po to, by mogli dostrzec, iż coś zobowiązuje. Istnieją oczywiście sytuacje rodzące to, co zwykliśmy nazywać konfliktem obowiązków. Ale w przypadku rzekomego konfliktu tego rodzaju błędem jest próbować rozstrzygać go argumentując, jak czyniło wielu filozofów, że jedno z alternatywnych działań przyniesie jakieś większe dobro, przy czym owo dobro jest zewnętrzne względem owego działania i jest jego następstwem. Chodzi tu o pytanie, jakie działanie jest w większym stopniu obowiązkowe? A na pytanie to nie można odpowiedzieć inaczej niż przyglądając się dokładniej działaniom, aż zobaczymy, które jest większym obowiązkiem. Poza wszystkim to właśnie zwykliśmy robić w praktyce.

czytaj dalej

Definicja dobra u Moore’a

Z tej doktryny dotyczącej dobra jako własności czy jakości nie- definiowalnej wynikają pewne ważne wnioski. Załóżmy na przykład, że ktoś mówi, iż przyjemność jest dobrem. Przyjemność może być jedną z rzeczy posiadających własność bycia dobrymi, lecz jeśli, co prawdopodobnie zachodzi, mówiący wyobraża sobie, że podaje definicję dobra, to, co mówi, bynajmniej nie może być prawdziwe. Jeśli dobro jest własnością niedefiniowalną, nie możemy zastąpić go jakąś inną własnością, taką jak własność sprawiania przyjemności. Jeśli bowiem nawet przyznalibyśmy, na użytek rozumowania, że wszystkie rzeczy posiadające własność bycia dobrymi posiadają również własność sprawiania przyjemności, przyjemność nie byłaby jednak, i nie mogłaby być, tym samym co dobro. A każdy, kto wyobraża sobie, że jest lub mogłaby być, tym samym dopuszcza się „błędu naturali- stycznego”.21

czytaj dalej

Świadomość według Moore’a

Można wysunąć zarzut, że posługując się terminem „przedmiot”, zamiast terminu „treść”, argument o takim przebiegu zakłada po prostu to, co ma być dowiedzione. Faktycznie kolor niebieski jest raczej treścią niż przedmiotem wrażenia koloru niebieskiego, a każde rozróżnienie, jakiego możemy dokonać między elementami treści i doznaniem lub świadomością, jest wynikiem abstrahowania dokonanego na organicznej jedności.

czytaj dalej

Russell i odrzucenie monizmu neutralnego

Jak więc ma się odróżnić dziedzinę fizyki i psychologii? Jeden sposób to odwołanie się do rozróżnienia między rozmaitymi metodami przyporządkowywania sobie konkretów. Z jednej strony możemy przyporządkowywać sobie lub grupować wszystkie te konkrety, które zdrowy rozsądek uznałby za wyglądy rzeczy fizycznych w różnych miejscach. Prowadzi to do konstrukcji przedmiotów fizycznych jako zbiorów takich wyglądów. Z drugiei strnmr co umysłowe, i na to, co fizyczne, składa się, by tak rzec, pewien materiał, a różnią się one jedynie swą organizacją i kontekstem, w jakim występują.’5 Ale w rozprawie z 1914 r. o naturze bezpośredniego poznawania przytacza najpierw fragmenty z Macha i Jamesa, a następnie wyraża swą niezgodę na neutralny monizm jako doktrynę niezdolną do wyjaśnienia zjawiska bezpośredniego poznania, które obejmuje relację między podmiotem a przedmiotem.

czytaj dalej

Wpływ Russella na współczesną filozofię brytyjską cz. II

Ale uwagi te nie są pomyślane jako ogólna obrona Russellowskiego sposobu użycia analizy redukcyjnej. Z powodzeniem bowiem może, które napaść zarządziły, które ją planowały, które się do niej przyczyniły walcząc, wytwarzając sprzęt wojskowy, działając jako lekarze, itd. być tak, że badając konkretny przypadek takiej analizy stwierdzimy, że zgubiona została cecha istotna. A w przekonaniu autora tych słów sprawdza się to, na przykład, w przypadku Russellowskiej analizy ja. Był czas, jak widzieliśmy, gdy sądził on, że fenomenologia świadomości czy procesu uświadamiania sobie czegoś zakłada, iż ja-pod- miot jest nieusuwalne. Później jednak opisywał ja jako logiczną konstrukcję ze zdarzeń, a więc rozwijał fenomenalizm Hume’a. Ale wydaje mi się zupełnie jasne, że gdy zdania rozpoczynające się od zaimka „ja” zostaną przełożone na zdania, w których wymienia się tylko zdarzenia, a słowo „ja” nie występuje, istotna cecha pierwotnego zdania zostanie po prostu pominięta, w wyniku czego przekład będzie niewłaściwy. W pewnym sensie dostrzegał to wyraźnie Wittgenstein, gdy mówił w Traktacie o podmiocie metafizycznym. Zauważał wprawdzie, że jeśli piszę książkę o tym, co znajduję w świecie, nie mogę wymienić podmiotu metafizycznego, ale nie można go wymienić po prostu dlatego, że jest podmiotem, a nie przedmiotem, nie jest jednym z przedmiotów, które ja znajduje w świecie. Psychologia empiryczna może więc radzić sobie bez pojęcia ego metafizycznego lub transcendentalnego czy bez pojęcia ja-podmiotu. Ale dla fenomenologii świadomości jest ono nieusuwalne, co zdawał się dostrzegać Wittgenstein. Russell jednak usiłował je usunąć, usuwając świadomość, ale autor tych słów nie uważa jego próby za uwieńczoną powodzeniem. Nie jest to oczywiście argument przeciw analizie redukcyjnej jako takiej. To, co autentycznie zbędne, powinno się niewątpliwie usuwać za pomocą brzytwy Ockhama, ale bynajmniej nie wynika stąd, że wszystko, o czym Russell sądzi, że jest zbędne, jest zbędne. Próba usunięcia tego, co nieusuwalne, może jednak mieć wartość pragmatyczną, w tym sensie, że może służyć ukazaniu tego, co nie może być usunięte przez analizę.

czytaj dalej

Rozmyślenia Russella

Russell zwrócił szczególną uwagę na trzy książki jako przynoszące wynik jego rozmyślań, z lat po I wojnie światowej, nad teorią poznania i ważnymi dla niej zagadnieniami.1 Są to: The Analysis of Mind (1921), An Inquiry into Meaning and Truth (1940) oraz Human Knowledge: Its Scope and Limits (1948). W tym paragrafie, gdzie będziemy rozważać poglądy Russella dotyczące wnioskowania niededuk- cyjnego, będziemy się odwoływać głównie do tej ostatniej książki.2

czytaj dalej

Swoboda terminologiczna u Russella

W latach 1906-1909 Russell napisał cztery rozprawy dotyczące zagadnienia prawdy, szczególnie w związku z pragmatyzmem, przedrukowane w Philosophical Essays. Później znów podjął to zagadnienie, a wyniki tej drugiej fazy namysłu nad nim zostały umieszczone w Inquiry. Ów temat rozpatrywany jest również w Human Knowledge, a piętnasty rozdział Mojego rozwoju filozoficznego Russell poświęca przeglądowi przebiegu swych badań.

czytaj dalej