Monthly Archives Lipiec 2017

Peirce doszedł do filozofii poprzez matematykę

Można wysunąć zarzut, że to ostatnie zdanie zakłada wyrywanie uwagi z jej ogólnego kontekstu, oraz że w każdym razie zbyt wielki nacisk zostaje położony na twierdzenie, że nasza idea czegoś jest ideą zmysłowo uchwytnych skutków tego czegoś. Poza wszystkim, wypowiadając owo twierdzenie Peirce mówił o zmysłowo uchwytnych skutkach chleba. Ponadto, daje on różne sformułowania zasady prag- matycyzmu, a zważywszy na sposób, w jaki często posługuje się ową zasadą, nie powinniśmy nadmiernie podkreślać jakiegoś twierdzenia wypowiedzianego w konkretnym kontekście.

czytaj dalej

Stosowanie zasady pragmatycyzmu

Z punktu widzenia dziejów pragmatyzmu głównym osiągnięciem Peirce’a jest oczywiście jego analiza znaczenia, jego reguła rozjaśniania pojęć. A rozważana w sposób ogólny, reguła ta ma oczywistą wartość. Może bowiem służyć za przydatny oścień czy bodziec, popychający nas. byśmy nadawali konkretną treść naszym pojęciom, a nie godzili się, by słowa pełniły obowiązki jasnych idei. Innymi słowy. pobudza nas ona do prowadzenia analiz pojęciowych. Na przykład wydaje mi się dość oczywiste, że jeśli nie byłoby żadnej zauważalnej rozn.ey między jak je nazywa Peirce, „praktycznymi następstwami” zy ..praktycznymi skutkami” słów „twardy” i „miękki”, nie różniłyby się one faktycznie co do znaczenia. Jako ogólne kryterium znaczenia Peirce’owska zasada pragmatycyzmu narażona jest wprawdzie na zarzuty tego samego rodzaju, jakie wytoczono przeciw neo- pozytywistycznemu kryterium znaczenia. Bardzo trudno jest interpretować wszystkie zdania o faktach jako przewidywania lub zbiory przewidywań. Ale nie zmienia to faktu, że zasada pragmatycyzmu ujawnia pewne strony sytuacji semantycznej, które trzeba uwzględnić rozwijając teorię znaczenia. Innymi słowy, Peirce wniósł wartościowy wkład w logikę. A nie ma w tym nic wyjątkowego, że dopuścił, by to, co widział wyraźnie, zaciemniało inne strony owej sytuacji.

czytaj dalej

Przygotowanie do rozmów kwalifikacyjnych to jest to!

Rozmowa kwalifikacyjna musi być przeprowadzona porządnie. Przygotowanie do takiej rozmowy to podstawa, zajmuje czas, sprawia, że niejedna osoba chce uczyć się coraz lepiej oraz pełniej. Do rozmowy należy się przygotować, bo brak przygotowania przesądza o przegranej. Osoba, która nie przygotuje się, nie dostanie pracy i nadal będzie musiała poszukiwać pracy na własną rękę. Nie jest to bynajmniej dobre rozwiązanie, nie ma powodu zatem, aby poszukiwać pracy przez wiele miesięcy, z czegoś żyć trzeba, a dobre zarobki to podstawa. Osoba poszukująca pracy musi czytać strony firm, uczyć się o ich ofercie, sprawdzać wszystko to, co jest dostępne. Na pewno niejedna osoba doceni taką możliwość. Internet znakomicie pomaga w przygotowaniu się do rozmowy kwalifikacyjnej...

czytaj dalej

Peirce i znaczenie Boga w jego życiu

Otóż, jeśli pada pytanie, czy Peirce wierzył w Boga, odpowiedź jest twierdząca. Ale jeśli pada pytanie, jaką rolę odgrywa w jego filozofii pojęcie Boga, odpowiedź jest bardziej złożona. Jego ogólna zasada głosi, że filozofii i religii nie należy mieszać z sobą. Nie chodzi o to, by zabraniało mu to pisać o Bogu. Ale gdy mówi o „zadumie” jako działaniu umysłu prowadzącym wprost do Boga, nie myśli o tym, co nazwałoby się normalnie systematycznym argumentem metafizycznym. Jeśli, na przykład, jak to czynił Kant, kontempluję niebo gwiaździste i pozwalam, by przemawiał instynkt i serce, nie mogę powstrzymać się od wierzenia w Boga. Odwołanie się do naszego „instynktu” jest bardziej skuteczne niż wszelka argumentacja 74. Peirce mówi wpraw- daie jasno, że w jego przekonaniu kontemplacja „trzech światów”, świata tychizmu, agapizmu i synechizmu, „rodzi hipotezę, a ostatecznie przekonanie, że mają one, a w każdym razie dwa spośród trzech, niezależnego od nich Stwórcę”.75 Ale nazywa to „argumentacją lekceważoną”, a także „argumentacją skromną” i umieszcza pod nagłówkiem „zadumy”. Kierunek myśli Peirce’a jest jednak całkowicie wyraźny. Teoria ewolucji, która umieściła na tronie prawo mechaniczne ponad zasadą twórczego wzrostu czy rozwoju, jest wroga wobec religii, ale „autentyczna filozofia ewolucyjna (…) jest tak dalece nieantagonistyczna wobec idei osobowego stwórcy, że w rzeczywistości jest od niej nieodłączna”.76 Choć zatem w swej systematycznej metafizyce Peirce skupia się na doktrynie kategorii, jego ogólny światopogląd jest z pewnością teistyczny.

czytaj dalej

Istnienie rzeczywistości według Peirce’a

Możemy rozważyć teraz krótko rzeczywisty świat czy wszechświat w świetle owych sposobów lub kategorii rzeczywistości czy istnienia.63 „Trzy elementy są czynne w świecie: po pierwsze, przypadek: po drugie, prawo: a po trzecie, przybieranie nawyków.”64 Skłania się nas do myślenia o świecie jako o czymś, co pierwotnie jest w stanie zupełnego niezdeterminowania, w stanie, w którym nie ma żadnych odrębnych rzeczy, żadnych nawyków, żadnych praw, w stanie, w którym rządził absolutny przypadek. Z pewnego punktu widzenia to absolutne niezdeterminowanie było „nicością” 65, zaprzeczeniem wszelkiego zdeterminowania, zaś z innego punktu widzenia, to znaczy rozpatrywane jako rzeczywista możliwość każdego zdeterminowania, był to „byt”.66 A zarazem przypadek jest spontanicznością, wolnością, twórczością. A więc unicestwia on siebie jako nieograniczoną możliwość czy potencjalność, przybierając postać możliwości tego lub innego rodzaju, to znaczy postać pewnej określonej jakości czy takości i podpadając pod ontologiczną kategorię pierwszości. A w miarę jak świat rozwija się, a „monady” działają i przeciwdziałają w sferze „drugości”, kształtują się nawyki i tworzone są owe regularności czy prawa, które podpadają pod kategorię trzeciości. Idealną granicą tego procesu jest zupełne panowanie prawa, przeciwieństwo panowania absolutnego przypadku.

czytaj dalej

Peirce i wizja procesu kosmicznego

Nie możemy jednak bez dalszych zabiegów wnosić z Peirce’a krytyki Comte’a i Pearsona, że jego teoria znaczenia nie ma nic wspólnego z neopozytywizmem (lub z pozytywizmem logicznym, jak się go powszechnie nazywa w Anglii). Choć bowiem pozytywiści pierwotnie skłonni byli utożsamiać znaczenie hipotezy empirycznej ze sposobem miar czy cel postępowania musi być celem nieskończonym, to znaczy takim, do którego można nieskończenie zmierzać. To zaś da się odnaleźć w tym, co możemy nazwać racjonalizacją świata. To bowiem, co racjonalne czy rozumne, jest jedynym celem, który jest sam w sobie zadowalający. A to znaczy, że summum bonum lub dobrem najwyższym jest w rzeczywistości sam proces ewolucyjny, rozumiany jako postępująca racjonalizacja rzeczywistości, jako proces, dzięki któremu to, co istnieje, coraz bardziej ucieleśnia racjonalność. Cel ostateczny jest więc celem kosmicznym. Ale „w swych wyższych stadiach ewolucja w coraz większym stopniu dokonuje się przez samokontrolę”.39 I tu właśnie wkracza swoiście ludzkie działanie. Jest to samokontrola umożliwiająca „powinność postępowania”.40

czytaj dalej

Dla Peirce’a prawda i weryfikacja są tym samym cz. II

Otóż, istnieją pewne zdania, których obalenia nie sposób sobie wyobrazić. Takie są, na przykład, zdania czystej matematyki. Stąd, na gruncie wspomnianej wyżej interpretacji prawdy, prawda zdania czystej matematyki polega na „niemożliwości znalezienia kiedykolwiek przypadku, w którym ono zawodzi”.7 Peirce pisze niekiedy w dość mylący sposób o matematyce. Mówi,’ na przykład, że czysty matematyk zajmuje się wyłącznie hipotezami, będącymi wytworami jego wyobraźni, oraz że żadne zdanie nie staje się twierdzeniem czystej matematyki, „dopóki nie zostaje pozbawione wszelkiego określonego znaczenia”.8 Ale „znaczenie” trzeba tu rozumieć w sensie odniesienia. Zdania czystej matematyki nie mówią niczego o rzeczywistych rzeczach 9: czysty matematyk, jak mówi Peirce, nie troszczy się, czy istnieją, czy nie istnieją realne rzeczy odpowiadające jego znakom. A ów brak „znaczenia” jest oczywiście powodem, dla którego zdań czystej matematyki w ogóle nie można obalić, a więc dla którego są one koniecznie prawdziwe.

czytaj dalej

FILOZOFIA C. S. PEIRCE’A CZ. II

Prawdopodobnie trafne jest powiedzenie, że w umysłach większości ludzi, dla których słowo „pragmatyzm” ma jakieś określone znaczenie, wiąże się ono z pewnym poglądem na naturę prawdy, mianowicie, że dana teoria powinna uchodzić za prawdziwą o tyle, o ile „działa”, o ile, na przykład, jest użyteczna czy owocna społecznie. Równie dobrze zatem jest rozumieć od początku, że istota pragmatyzmu czy pragmatycyzmu Peirce’a tkwi w teorii znaczenia raczej niż w teorii prawdy. Tę teorię znaczenia będziemy teraz badać. Tymczasem możemy rozważyć krótko, co Peirce ma do powiedzenia o prawdzie. A zobaczymy, że niezależnie od tego, czy identyfikacja praw-

czytaj dalej

FILOZOFIA C. S. PEIRCE’A

Choć idee pragmatyzmu można znaleźć w pismach pewnych innych myślicieli,1 twórcą ruchu pragmatystów w Ameryce był praktycznie Charles Sanders Peirce (1839-1914). Z pewnością, termin „pragmatyzm” wiąże się głównie z nazwiskierfl Williama Jamesa. Styl Jamesa bowiem jako wykładowcy i pisarza oraz jego jawne zainteresowanie zagadnieniami ogólnymi, zajmującymi umysły refleksyjne, szybko zyskały mu trwały rozgłos publiczny, natomiast Peirce w ciągu życia był mało znany i mało ceniony jako filozof. Zarówno jednak James jak też Dewey uznawali swój dług wobec Peirce’a. A po śmierci sława Peirce’a nieustannie rosła, nawet jeśli za sprawą natury swej myśli pozostał w znacznej mierze filozofem dla filozofów.

czytaj dalej

Howison i jego filozofia

Innym uczestnikiem dyskusji, o której mówiliśmy wyżej, był Joseph Le Conte (1823-1901), profesor w Uniwersytecie Kalifornijskim. Z wykształcenia geolog, Le Conte interesował się filozoficznymi aspektami teorii ewolucji i wykładał coś, co można określić jako ewolucyjny idealizm.1 Ostateczne źródło ewolucji upatrywał w Boskiej Energii, która wyraża się bezpośrednio w fizycznych i chemicznych siłach Przyrody. Ale wpływ tej Boskiej Energii indywidualizuje się stopniowo, wraz z postępem organizacji materii. Filozofia Le Conte’a jest więc pluralistyczna. Utrzymuje on bowiem, że w trakcie ewolucji napotykamy coraz wyższe formy samoczynnych indywiduów,’ aż w końcu pojawia się najwyższa dotąd postać bytu indywidualnego, istota ludzka. W człowieku ów wpływ czy iskra Boskiego życia potrafi uświadomić sobie swe ostateczne źródło i świadomie się z nim połączyć. Faktycznie możemy patrzeć w przyszłość, ku stopniowemu wznoszeniu się człowieka do poziomu człowieka „odnowionego”, który przejawia wyższy stopień moralnego i duchowego rozwoju.

czytaj dalej

George Holmes Howison cz. II

Przede wszystkim, jeśli byt definiuje się w terminach jego rela- cji do wewnętrznego znaczenia idei, w jaki sposób, zapytuje Howison, mamy rozstrzygać czy dana idea jest moją ideą, czy jest ideą nieskończonego wszechobejmującego ja? Czynnikiem, który prowadzi Royce’a i tych, którzy podzielają jego ogólny pogląd, do odrzucenia solipsyzmu na rzecz absolutnego idealizmu, jest raczej instynktowna odpowiedź na wymogi zdrowego rozsądku, niż jakieś logiczne i zniewalające rozumowanie. Po drugie, choć Royce z pewnością chce zachować wolność i odpowiedzialność jednostki, może uczynić to jedynie kosztem spójności. Absolutny idealizm bowiem logicznie pociąga za sobą wtopienie skończonych ja w Absolut.

czytaj dalej

Ukształtowanie świadomości nas samych

Ale jeśli Royce odrzuca pogląd, że najpierw mamy wyraźną świadomość siebie samych, a następnie wnosimy o istnieniu innych osób, tym bardziej nie zamierza sugerować, że mamy najpierw jasną i wyraźną ideę innych osób, a następnie wnosimy, że my również jesteśmy osobami. Mówi on wprawdzie, że „mgliste przeświadczenie o istnieniu naszych bliźnich wydaje się wyprzedzać, w znacznej mierze, ostateczne ukształtowanie jakiejś świadomości nas samych”.24 Ale jego teza głosi, że wyraźna świadomość nas samych i innych osób wyłania się ze swego rodzaju pierwotnej świadomości społecznej, toteż jest raczej sprawą różnicowania niż wnioskowania. Samoświadomość empiryczna zależy stale od pewnego ciągu efektów kontrastu. „Ego poznaje się zawsze jako przeciwstawione Drugiemu.”25 Oba wyłaniają się z pierwotnej świadomości społecznej.

czytaj dalej

Krytyka „realizmu” przez Royce’a – ciąg dalszy

Od realizmu Royce przechodzi do rozważania tego, co nazywa „mistycyzmem”. Ponieważ sedno realizmu polega na nazywaniu „rzeczywistym” każdego bytu zasadniczo niezależnego od jakiejś idei, która się do niego z zewnątrz odnosi, realista, twierdzi Royce, jest zobowiązany do przyjęcia dualizmu. Musimy bowiem postulować istnienie przynajmniej jednej idei i jednego przedmiotu wobec niej zewnętrznego. Ale mistycyzm odrzuca dualizm i uznaje istnienie Jednego, w którym znikają rozróżnienia między podmiotem a przedmiotem, między ideą a rzeczywistością, do której się ona odnosi.

czytaj dalej