Dewey i jego praca

Czytelnik niewątpliwie wysunie zarzut, że zadaniem filozofa jako takiego tak samo nie jest rozstrzyganie, na przykład, określonych zagadnień politycznych, jak nie jest nim rozstrzyganie określonych zagadnień naukowych. Ale Dewey nie chce naprawdę twierdzić, że robienie tego jest zadaniem filozofa. Twierdzi natomiast, że „prawdziwą doniosłość rekonstrukcji filozoficznej”27 trzeba upatrywać w rozwijaniu metod rekonstruowania określonych sytuacji problemowych. Innymi słowy, Deweya zajmuje „przeniesienie metody eksperymentalnej z technicznej dziedziny doświadczenia fizycznego do szerszej dziedziny ludzkiego życia”.28 A przeniesienie to wymaga oczywiście ogólnej teorii metody eksperymentalnej, natomiast użycie metody „zakłada kierowanie przez idee i poznanie”.29 Dewey wprawdzie nie ma najmniejszego zamiaru pobudzania rozwoju metody, która miałaby posiadać aprioryczną, absolutną i powszechną ważność. Podkreśla natomiast, że potrzebne jest inteligentne badanie rzeczywistych następstw działańia odziedziczonych i tradycyjnych zwyczajów i instytucji, zmierzające do ustalenia sposobów, jakimi miałoby się je zmieniać, by wytwarzać następstwa, które uznajemy za pożądane. Ale nie zmienia to faktu, że znaczna część refleksji Deweya poświęcona jest rozwijaniu ogólnej logiki doświadczenia oraz ogólnej teorii metody eksperymentalnej.

Jaskrawą karykaturą rzeczywistego postępowania Deweya byłoby więc przedstawianie go jako przeciwnika wszystkich pojęć i teorii ogólnych, a tym bardziej przedstawianie go jako kogoś, kto rzeczywiście obywa się bez takich pojęć i teorii. Bez nich w ogóle nie można być filozofem. Wprawdzie w rozprawie wchodzącej do tomu rozpraw pod tytułem Creative Intelligence („Inteligencja twórcza”, 1917) Dewey twierdzi wprost, że ponieważ „rzeczywistość” to termin o pewnej denotacji, oznaczający bez różnicy wszystko, co zachodzi, nie jest „możliwa ani potrzebna” 80 żadna ogólna teoria rzeczywistości – a wniosek ten nie wynika, jak się wydaje, z jego przesłanek. Ale całkowicie słusznie można powiedzieć, że w książce Experience and Nature (1925) sam rozwija taką teorię, choć istotnie nie jest to teoria jakiejś rzeczywistości przekraczającej przyrodę. Podobnie, choć w Reconstruction in Philosophy odrzuca mówienie o „państwie jako takim”, nie przeszkadza mu to w rozwijaniu teorii państwa. A znów, gdy twierdzi, że każda nie oderwana od współczesnego życia filozofia musi uporać się z „zagadnieniem przywrócenia integracji i współdziałania między przekonaniami człowieka dotyczącymi świata, w którym żyje, a jego przekonaniami dotyczącymi wartości i zamiarów, które powinny kierować jego postępowaniem” 31, wskazuje na zagadnienie, którego nie można rozważać bez idei ogólnych. Nie chodzi przecież o stwierdzenie, że Dewey nieustannie sobie przeczy. Na przykład, można wykluczyć mówienie o „samym państwie”, rozumiejąc przez to jakąś wieczną istotę, a jednak wypowiadać uogólnienia oparte na namyśle nad rzeczywistymi państwami. Chodzi raczej o stwierdzenie, że nacisk, jaki Dewey kładzie na praktykę jako uwieńczenie badania, które zmierza do rekonstrukcji określonej sytuacji problemowej, prowadzi go niekiedy do mówienia w sposób niezgodny z jego rzeczywistym postępowaniem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>