Działalność Russella – ciąg dalszy

By uporać się z dalszymi trudnościami, Russell utworzył „odgałęzioną”, czyli pochodną teorię typów. Ale nie możemy jej tu rozważać, natomiast możemy zwrócić uwagę na następującą sprawę. Wyjaśniwszy, że klasa rzeczy nie jest rzeczą, Russell przystępuje w Principia Mathematica do tego, co nazywa „obaleniem klas”,12 to znaczy interpretuje klasy jako „jedynie środki symboliczne czy językowe”,13 jako symbole niezupełne. Nie jest więc zaskakujące, gdy stwierdzamy, że zajmuje później postawę życzliwą wobec lingwistycznej interpretacji teorii typów i mówi, na przykład, że „różnica typów oznacza różnicę co do funkcji syntaktycznej”.14 Wskazując ongiś, że różnice między typami są różnicami między typami bytów, Russell doszedł do uznania, że owe różnice polegają na różnicach między typami symboli, „które uzyskują swój status typu, dzięki regułom syntaktycz- nym, jakim podlegają”15. W każdym razie bezpiecznie jest powiedzieć, że jednym z ogólnych skutków Russella teorii typów było wzmocnienie przeświadczenia o doniosłości „analizy językowej” dla filozofii.

Możliwe zastosowania teorii typów były oczywiście różne. Tak więc, w swym „Wstępie” do Traktatu logiczno-filozoficznego Ludwiga Witt- gensteina, napisanym w 1922 r., Russell wskazywał, że trudności Witt- gensteina, polegającej na niezdolności do powiedzenia czegoś w ramach danego języka o strukturze tego języka, można by sprostać dzięki idei hierarchii języków. Nawet więc, gdy nie jest się w stanie powiedzieć niczego w ramach języka A o jego strukturze, można być zdolnym do zrobienia tego w ramach języka B, gdy należą one do różnych typów i A, by tak rzec, jest językiem pierwszego rzędu, a B jest językiem drugiego rzędu. Jeśli Wittgenstein odpowiedziałby, że jego teoria tego, co niewyrażalne w języku, dotyczy całości języków16, można by odeprzeć, że nie ma i nie może być czegoś takiego jak całość języków.17 Hierarchia nie ma granic.

Autorowi tych słów wydaje się, że Wittgenstein w Traktacie tak definiuje istotę zdania, że z owej definicji wynika logicznie, iż każde zdanie dotyczące zdań jest pseudozdaniem, pozbawionym „sensu” (Sinn). By uniknąć tego wniosku w tym przypadku, trzeba odrzucić ową definicję.

To, co Russell miał do powiedzenia rozwijając teorię typów, ma również swe zastosowania w metafizyce. Jeśli uznajemy, na przykład, definicję świata jako klasy wszystkich skończonych jestestw, nie wolno nam mówić o nim jako o czymś, co samo jest jestestwem czy bytem przygodnym, nawet gdy uznajemy przygodność za coś, co należy z koniecznością do każdego skończonego bytu. Mówienie bowiem w ten sposób byłoby robieniem z klasy własnego elementu. Nie wynika stąd jednak, że musimy określać świat jako „byt konieczny”. Jeśli bowiem definiuje się świat jako klasę bytów, sam świat nie może być bytem ani przygodnym, ani koniecznym.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>