Fałszywość i prawdziwość orzekana w sądach moralnych

Wahania te można zasadnie uznać za typowe dla Moore’a. Był on, jak często zauważano, wielkim pytającym. Stawiał zagadnienie, usilował je dokładnie określić i przedstawiał rozwiązanie. Ale gdy stykał się z krytyką, nigdy jej nie pomijał. Gdy sądził, że opiera się ona na niezrozumieniu tego, co mówił, usiłował dokładnie wyjaśnić, o co mu chodzi. Jeśli jednak krytyka była zasadnicza, a nie była po prostu owocem nieporozumienia, miał w zwyczaju poważnie rozważać uwagi krytyka i przypisywać należytą uwagę jego punktowi widzenia. Moore nigdy nie zakładał, że to, co powiedział, musi być prawdziwe, a to, co powiedział ktoś, musi być fałszywe. Nigdy też nie wahał się, czy otwarcie wyrażać swe przemyślenia i trudności. Musimy więc pamiętać, że myśli on, by tak rzec, głośno, a jego wahań nie trzeba koniecznie traktować jako ostatecznego odwołania poprzednich poglądów. Jest zajęty rozważaniem nowego punktu widzenia, podsuniętego mu przez krytyka, oraz próbą oceny, w jakim stopniu jest on prawdziwy. Ponadto, jak widzieliśmy, jest niezwykle szczery co do swych subiektywnych wrażeń, pozwalając, by jego czytelnicy wiedzieli, bez jakiejkolwiek próby ukrywania, że skłonny jest uznać nowy punkt widzenia, a zarazem skłonny jest trzymać się swego poprzedniego poglądu. Moore nigdy nie żywił poczucia, że jest nieodwołalnie przywiązany do swej przeszłości, to znaczy do tego, co powiedział w przeszłości, a gdy dochodził do przeświadczenia, że się mylił, mówił to otwarcie.

Ale co się tyczy pytania, czy prawdziwość i fałszywość można prawomocnie orzekać o sądach moralnych, nie jesteśmy uprawnieni do powiedzenia, że Moore doszedł do przekonania, iż jego poprzedni pogląd był błędem. W każdym razie na zawsze związana została z jego nazwiskiem teza o niedefiniowalności dobra, rozumianego jako nie-naturalna jakość wewnętrzna, oraz o potrzebie unikania tak zwanego błędu naturalistycznego w każdej postaci. O stanowisku etycznym Moore’a, szczególnie w postaci rozwiniętej w Zasadach etyki, można powiedzieć, że było realistyczne, lecz nie naturalistyczne: realistyczne w tym sensie, że dobro zostaje uznane za jakość obiektywną i poznawalną, nienaturalistyczne w tym sensie, że jakość ta została określona jako nie-naturalna. Moore’owi nigdy jednak nie powiodło się zadowalające wyjaśnienie, jak rozumie powiedzenie, na przykład, że dobro jest nie-naturalną jakością naturalnych przedmiotów. Toteż jest rzeczą zrozumiałą, że na czoło w dyskusjach filozoficznych wysunęła się ostatecznie emotywistyczna teoria etyki. Poza wszystkim teoria sama może twierdzić, że jest wolna od „błędu naturalistycznego” i zawsze posługiwać się tym twierdzeniem jako bronią rażącą konkurencyjne teorie. A jednocześnie jest to teoria odporna na zarzut, że popełnia to, co Moore nazywał błędem naturalistycznym, tylko dlatego, że „dobro” zostaje całkowicie usunięte ze sfery obiektywnych jakości wewnętrznych. Nie mam oczywiście zamiaru sugerować, że etyka Moore’a musi przejść w teorię emotywistyczną.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>