Holt i rzeczywistość

Niezbędne są oczywiście pewne wyjaśnienia tego użycia terminów. A przede wszystkim, co Holt rozumie przez rzeczywistość? Odpowiedź, że „nie bardzo jestem zainteresowany tym, czym jest rzeczywistość” 25, nie jest zbyt obiecująca. Ale Holt mówi następnie, że jeśli stanąłby wobec sprzeciwu, „zaryzykowałby przypuszczenie, że rzeczywistość jest być może jakimś bardzo rozległym systemem terminów pozostających w relacjach … Wiązałoby to rzeczywistość ściśle z tym, co logika zna jako «istnienie»” 26. Wskazuje to, że, na przykład, przedmiot halucynacji jest nierzeczywisty w tym sensie, że nie można go umieścić w najogólniejszym systemie powiązanych relacji terminów. Ale Holt zauważa: „nie będę nazywał przedmiotu halucynacji koniecznie przedmiotem «nierzeczywistym»”27. Ale podkreśla okoliczność, że nierzeczywistość nie wyklucza obiektywności. Jeśli, na przykład, przyjmę dowolnie pewne przesłanki geometryczne i wydedukuję spójny system, ów system jest „obiektywny”, nawet jeśli określi się go jako „nierzeczywisty”. A mówiąc, że to, co nierzeczywiste, ma byt, Holt ma właśnie na myśli, że to, co nierzeczywiste, jest obiektywne, a nie subiektywne.

Faktem jest oczywiście, że na poziomie zdrowego rozsądku i życia praktycznego możemy sobie doskonale radzić. A w języku potocznym rozwinęliśmy rozróżnienia całkiem wystarczające, by z uwagi na wszelkie cele praktyczne radzić sobie z kijami częściowo zanurzonymi w wodzie, ze zbiegającymi się torami kolejowymi, białymi myszkami i tak dalej. Ale gdy zaczynamy zastanawiać się nad zagadnieniami epistemologicznymi, jakie nasuwają takie zjawiska, istnieje pokusa przyjęcia jakiegoś ogólnego rozwiązania, bądź przez powiedzenie, że wszystkie przedmioty świadomości są obiektywne i znajdują się na tym samym poziomie, bądź przez powiedzenie, że wszystkie są subiektywnymi stanami umysłu lub danymi zmysłowymi, które w pewnym sensie nie są subiektywne, ani obiektywne. W pierwszym przypadku mamy neorealizm, w drugim realizm krytyczny, pod warunkiem oczywiście, że bezpośrednie dane uznaje się za coś, co reprezentuje niezależne przedmioty fizyczne lub jakoś się z nimi wiąże. Oba stanowiska można traktować jako próby zreformowania języka potocznego. A choć nie sposób a priori wykluczyć tego przedsięwzięcia, fakt, że oba stanowiska rodzą poważne trudności, może nas z powodzeniem skłaniać, by wraz z profesorem J. L. Austinem przyjąć inne spojrzenie na język potoczny.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>