Kazania uniwersyteckie Newmana

Co do biskupa Josepha Butlera (1692—1752), zob. tom V tej Historii, rozdz. 9. 3 oraz rozdz. 10. 4. jego pisma orientację myślową i posługiwali się nią do uzupełnienia tradycyjnych argumentów. Nie trzeba raczej mówić, że fakt ten nie dostarcza żadnej właściwej racji, by wnosić, iż Newman był „rzeczywiście” scholastykiem. Jego podejście do filozofii było zupełnie inne, choć był całkiem skłonny do przyznania, że inne podejścia mogą mieć swe zalety.

W kazaniach uniwersyteckich, które głosił w Oksfordzie w 1839 r., Newman podkreśla, że wiara „jest na pewno dziełem Rozumu”.6 Działanie rozumu bowiem polega „na stwierdzaniu jednej rzeczy z powodu innej rzeczy”.7 Można je dostrzegać w rozszerzaniu naszej wiedzy poza bezpośrednie przedmioty postrzegania zmysłowego oraz introspekcji8 można je też dostrzegać w przypadku przekonań religijnych czy wiary religijnej, o ile jest to „uznanie za realne, na pewnych uprzednich podstawach, rzeczy, których zmysły nie przekazują”.9 Innymi słowy, skoro Newman nie postuluje żadnej zdolności oglądu Boga (czy w ogóle jakiegoś zewnętrznego bytu niematerialnego), musi przyznać, że przynajmniej w pewnym sensie istnienie Boga jest wywnioskowywane.

Ale rozumowanie nie jest koniecznie poprawne — mogą być błędne rozumowania. A Newman doskonale sobie uświadamia, że dla racjonalisty każdy proces rozumowania czy wnioskowania, zakładany przez wiarę religijną, jest niepoprawny. Według popularnej czy potocznej idei rozumu i jego działania, powinniśmy wykluczyć wpływ wszelkich przesądów, z góry powziętych poglądów oraz różnic między temperamentami, i postępować po prostu według „pewnych reguł naukowych oraz ustalonych wzorców oceny świadectw i badania faktów”,18 przyjmując jedynie takie wnioski, „jakie mogą wypływać z ich racji”.11 Ale jest oczywiste, że większość wierzących nie jest w stanie przedstawić racji swych przekonań, a nawet gdyby byli w stanie, bynajmniej nie wynika stąd, że zaczynają wierzyć ze względu na owe racje lub że przestaliby wierzyć, jeśliby racje te spotkały się z zarzutami lub podane zostały w wątpliwość. Ponadto, „wiara jest zasadą działania, działanie zaś nie zostawia czasu na drobiazgowe i wyczerpujące badania”.1 Wiara nie wymaga niepodważalnych dowodów, a wpływ na nią wywierają uprzednie prawdopodobieństwa i przypuszczenia. Sprawdza się to wprawdzie często w przypadku przekonań niereligijnych. Często na przykład wierzymy w to, co czytamy w gazetach, nie badając, jakie są na to dowody. Ale choć zachowanie to jest konieczne do życia, pozostaje faktem, iż to, co jawi się jako prawdopodobne czy wiarygodne jednemu, komuś innemu może jawić się w zupełnie innym świetle. „Nie trzeba raczej wskazywać, jak bardzo nasze skłonności wiążą się z naszymi przekonaniami.”13 Łatwo więc zrozumieć racjonalistyczne deprecjonowanie wiary jako wyrazu myślenia życzeniowego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>