Logika Deweya

W rozprawie o rozwoju amerykańskiego pragmatyzmu Dewey definiuje instrumentalizm jako „próbę utworzenia ścisłej logicznej teorii pojęć, sądów i wnioskowań w ich rozmaitych postaciach, przeprowadzaną przede wszystkim przez rozważanie, jak myśl działa określając eksperymentalnie przyszłe następstwa”.41 Ale istnieje również instrumentalistyczna teoria prawdy. Trzeba wypowiedzieć na ten temat kilka krótkich uwag.

W przypisie do swej „Logiki” Dewey zauważa, że „najlepszą z logicznego punktu widzenia definicją prawdy, jaką znam, jest definicja Peirce’a”,42 że mianowicie przekonanie prawdziwe to to, którego przeznaczeniem jest, iż ostatecznie uznają je wszyscy badacze. Przytacza on również z uznaniem twierdzenie Peirce’a, że prawda to zgodność abstrakcyjnego zdania z idealną granicą, ku której nie kończące się badanie prowadziłoby przekonania naukowe. Gdzie indziej jednak Dewey podkreśla, że jeśli pytać, czym jest prawda tu i teraz, by tak rzec, bez odniesienia do idealnej granicy całego badania, odpowiedź brzmi, że zdanie czy hipoteza jest prawdziwa lub fałszywa, o ile prowadzi nas do celu, który mamy na względzie lub od niego odwodzi. Innymi słowy, „hipoteza, która działa, jest prawdziwa”.43 Zdaniem Deweya, ten pogląd na prawdę wynika w sposób oczywisty z pragmatycznego pojęcia znaczenia.

Dewey stara się wykazać, że jeśli powiada się, iż prawda to użyteczność czy pożytek, zdanie to nie zmierza do utożsamienia prawdy z „jakimś czysto osobistym celem, z jakąś korzyścią leżącą na sercu konkretnej jednostce”.44 Ideę użyteczności trzeba interpretować w tym kontekście w odniesieniu do procesu przekształcania sytuacji problemowej, a sytuacja problemowa jest czymś publicznym i obiektywnym. Zagadnienie naukowe, na przykład, nie jest prywatnym nerwicowym strapieniem, lecz obiektywną trudnością, którą rozstrzyga się za pomocą stosownych obiektywnych metod. Dlatego Dewey odrzuca mówienie, za Jamesem, o prawdzie jako o czymś, co zadowalające, lub co zadowala. Ten bowiem sposób mówienia nasuwa na myśl prywatne uczuciowe zadowolenie. A jeśli używa się terminu „to, co zadowalające”, musimy rozumieć, że zadowolenie, o jakie chodzi, jest zaspokojeniem wymogów publicznej sytuacji problemowej, nie zaś uczuciowych potrzeb jakiejś jednostki. Rozstrzygnięcie jakiegoś zagadnienia naukowego może przecież sprowadzić wielkie nieszczęście na rodzaj ludzki. Ale o ile działa ono czy przejawia swą użyteczność, przekształcając obiektywną sytuację problemową, będzie prawdziwe i „zadowalające”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>