Moralne warunki podkreślane przez Newmana

Mieliśmy już sposobność mówienia o pewnym pokrewieństwie między refleksjami Newmana o sumieniu a analizami fenomenologicznymi Gabriela Marcela. Ale, rzecz jasna, dziedzictwo intelektualne i formacja tych dwóch ludzi były bardzo różne Newman przecież usiłował dowodzić czegoś, wykazywać, że wiara chrześcijańska jest zasadna, natomiast skłonności apologetyczne Marcela są znacznie mniej wyraźne. Istotnie, rozważania filozoficzne Marcela ułatwiły mu dojście do chrześcijaństwa, zaś rozważania filozoficzne Newmana zakładają wiarę chrześcijańską, w tym sensie, że jest to przypadek wiary rozmyślającej nas samą sobą. Zarazem występują tu pewne ograniczone pokrewieństwa.

Podobnie, mimo wielkich różnic między Newmanem a Kierkegaar- dem54, Newmanowskie zainteresowanie osobistym przyswojeniem prawdy jako podstawą życia oraz osobistym samooddaniem mogą nam przypominać Kierkegaarda, którego życie (1813—1855) przypadło w pełni na okres życia Newmana. Nie jest to oczywiście sugestia, że Newman w ogóle wiedział cokolwiek o myślicielu duńskim lub choćby o jego istnieniu. Ale choć Newman z pewnością nie poszedł tak daleko jak Kierkegaard w opisie prawdy jako subiektywności, istnieje mimo to pewien stopień duchowego pokrewieństwa między nimi.

Jeśli chodzi o podkreślanie przez Newmana moralnych warunków owocnego dążenia do prawdy w badaniu religijnym, stało się ono obiegowe w nowszej apologetyce, tak jak w istocie Newmanowskie postępowanie wychodzące raczej od wewnątrz, od duszy, niż od strony zewnętrznej, od przyrody. Innymi słowy, istnieje pewne pokrewieństwo między podejściem Newmana do apologetyki a podejściem związanym w czasach współczesnych z nazwiskiem Maurice’a Blondela (1861—1949).

Oto sedno tych uwag. Jeśli po prostu bierzemy Newmana dosłownie, istnieje bardzo wiele pytań, które współcześni brytyjscy logicy i filozofowie chcieliby zadać, oraz wiele zarzutów, które skłonni byliby zgłosić. Ale bezpieczne wydaje się powiedzenie, że Newman nie jest dziś uznawany, wyjąwszy może nielicznych wyznawców, za filozofa, którego myśli można, zależnie od przypadku, bądź uznawać, bądź odrzucać. Mówiąc, że nie jest „dziś” uznawany, nie zamierzam sugerować, że zawsze ujmowało się go w tym świetle. Mam raczej na myśli to, że wzrost zainteresowania myślą filozoficzną Newmana i jego stylem uprawiania apologetyki zbiegł się z rozpowszechnieniem się takich ruchów w filozofii i w apologetyce, w których dostrzegamy, patrząc wstecz, pewne pokrewieństwa ze składnikami jego rozważań. Ci zatem, których interesują jego rozważania filozoficzne, skłonni są patrzeć na nie raczej jako na źródło pobudzeń i inspiracji niż jako na sztywną, systematyczną doktrynę, którą nigdy nie miały być w jego zamierzeniach. A w tym przypadku szczegółowa krytyka konkretnych myśli nieuchronnie wydaje się pedantyczna, a tym, którzy cenią ogólną postawę Newmana, jawi się jako mniej lub bardziej nieistotna.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>