Newmanowska gotowość do mówienia

Powiedzenie, że wiara religijna zakłada to, o czym sądzi się, że stanowi uprzednie prawdopodobieństwo, nie jest trafnym argumentem przeciw jej zasadności. Wszyscy bowiem znajdujemy się w obliczu konieczności robienia założeń, jeśli w ogóle mamy żyć. Nie możemy żyć tylko dzięki temu, co jest logicznie dowodliwe. Nie możemy, na przykład, dowieść, że nasze zmysły są wiarygodne oraz że istnieje obiektywny świat zewnętrzny, z którym nas stykają. Nie możemy też dowieść wierności pamięci. A jednak, mimo że niekiedy bywamy zwodzeni, zakładamy i nie możemy obyć się bez zakładania, że zmysły nasze są zasadniczo wiarygodne oraz że istnieje obiektywny świat zewnętrzny. W istocie, nikt poza sceptykiem nie podaje w wątpliwość wnioskowania naukowego jako takiego, choć naukowiec nie dowodzi istnienia publicznego świata fizycznego, lecz je zakłada. A także nie pozwalamy, by nasze błędy i potknięcia niszczyły całą wiarę w wierność pamięci. Ponadto, o ile nie usiłujemy przyjąć stanowiska zupełnego sceptycyzmu, stanowiska, którego nie sposób utrzymywać w praktyce, zakładamy koniecznie możliwość poprawnego rozumowania. Nie możemy dowieść tej możliwości a priori, każda bowiem próba dowodzenia zakłada to, czego usiłujemy dowodzić. Innymi słowy, „czy rozważamy proces Wiary, czy inne działania Rozumu, ludzie postępują naprzód mając za podstawy to, czego nie wytwarzają i nie mogą wytworzyć, a jeśliby mogli, nie mogliby jednak dowieść, że są prawdziwe, postępują wychodząc od utajonych czy uprzednich podstaw, które z góry zakładają”.16

Możemy zauważyć mimochodem, że w Newmanowskiej gotowości do mówienia, że istnienie publicznego świata zewnętrznego jest nie- dowodliwym założeniem, można chyba wykryć pogłos jego wrażenia z młodości, utrwalonego w pierwszym rozdziale Apologia — że istnieją tylko dwa niewątpliwie oczywiste byty, on sam i jego Stwórca. Ale przypomina nam to również przeświadczenie Hume’a, że choć nie możemy dowieść istnienia ciał poza naszymi postrzeżeniami, przyroda postawiła nas wobec konieczności wiary w nie. Filozof może się oddawać rozważaniom sceptycznym w swym gabinecie, ale w życiu potocznym ma, tak jak reszta ludzkości, naturalną wiarę w ciągłe, obiektywne istnienie ciał, nawet gdy nie są postrzegane. Rozum nie może dowieść prawdy tego przekonania, ale mimo to jest ono rozumne. Człowiekiem bezrozumnym byłby ten, kto usiłowałby żyć jak sceptyk i nie działać w oparciu o żadne założenie, którego nie można by dowieść.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>