Natura bytu według Royce’a

Dwutomowe dzieło The World and the Individual („Świat a jednostka”), zawierające cykl wykładów Giffordowskich, ukazywało się odpowiednio w 1900 r. i w 1901 r. Royce postanawia określić w nim naturę bytu. Jeśli twierdzi się, że Bóg jest, lub że świat jest, lub że skończone ja jest, zawsze możemy pytać o znaczenie owego „jest”. Często zakłada się, że termin ten, który Royce nazywa „orzecznikiem egzystencjalnym”5, jest prosty i niedefiniowalny. Ale w filozofii to, co proste i ostateczne, jest tak samo przedmiotem namysłu jak to, co złożone i pochodne. Royee zamierza przedstawić świat jako ucieleśnienie pewnego systemu, idei, które są same w sobie niepełnym urzeczywistnieniem pewnego zamiaru. „Proponujemy odpowiedzieć na pytanie: Co to znaczy być?, za pomocą twierdzenia, że: Być znaczy po prostu wyrażać, ucieleśniać zupełne wewnętrzne znaczenie pewnego absolu- nego systemu idei – systemu, który ponadto jest autentycznie zawarty w prawdziwym wewnętrznym znaczeniu czy zamiarze każdej idei skończonej, choćby cząstkowej.” 12 Royee przyznaje, że nie jest to nowa teoria. Na przykład, jest to zasadniczo ta sama droga myślowa, która „doprowadziła Hegla do nazywania świata ucieleśnioną Ideą”.13 Ale choć nie jest to nowa teoria, „jestem przeświadczony, że ma zasadniczą i niewyczerpaną doniosłość”.14

czytaj dalej

REALIZM W WIELKIEJ BRYTANII I AMERYCE CZ. II

Jako student Cook Wilson był pod wpływem T. H. Greena, a później udał się do Getyngi, by słuchać Lotzego, ale stopniowo stał się zdecydowanym krytykiem idealizmu. Nie przeciwstawiał mu jednak konkurencyjnego poglądu na świat. Jego siła polega w części na samym podjęciu poszczególnych zagadnień, a w części na sposobie, w jaki je dobierał i usiłował rozpatrywać z drobiazgową dokładnością i przenikliwością. W tym sensie myśl jego była analityczna. Ponadto miał Arystotelesowski szacunek dla rozróżnień wyrażanych lub zakładanych przez język potoczny i był przeświadczony, że logicy uczyniliby dobrze zwracając uwagę na naturalną logikę potocznego sposobu używania języka i broniąc jej.

czytaj dalej

Russell i zasady wnioskowania naukowego

Trzeba jednak ściśle wyrazić tę sprawę. Nie chodzi oczywiście o u- zasadnienie wszystkich wnioskowań i uogólnień, jak bowiem wiemy z doświadczenia, niektóre uogólnienia są fałszywe. Poszukujemy natomiast minimalnej ilości zasad, które nadadzą wyjściowe, określone prawdopodobieństwo pewnym, a nie innym wnioskowaniom i uogólnieniom. Innymi słowy, musimy zbadać, co uchodzi powszechnie za autentyczne przypadki wnioskowania i uogólnienia naukowego, i wykryć zasady niezbędne, by usprawiedliwić te typy wnioskowania i uogólniania przez nadanie im wyjściowego określonego prawdopodobieństwa, które nie zostało nadane tym typom, jakie doświadczenie nauczyło nas odrzucać jako wewnętrznie błędne i nienaukowe.6

czytaj dalej

Naturalne i nienaturalne własności według Moore’a

W zamieszczonej w Philosophical Studies rozprawie o pojęciu wartości wewnętrznej Moore podaje inne ujęcie rozróżnienia między naturalnymi a nie-naturalnymi własnościami. Później przyznał, że ujęcie to składało się w rzeczywistości z dwóch ujęć, ale twierdził, że jedno z nich może chyba być prawdziwe. Jeśli przypisuje się rzeczy naturalną jakość wewnętrzną, zawsze opisuje się w pewnym stopniu tę rzecz, ale jeśli przypisuje się rzeczy nie-naturalną jakość wewnętrzną, w ogóle nie opisuje się rzeczy.

czytaj dalej

REALIZM W WIELKIEJ BRYTANII I AMERYCE

Gdy myślimy o buncie przeciw idealizmowi w Wielkiej Brytanii, natychmiast nasuwają się nazwiska dwóch ludzi z Cambridge, George’a Edwarda Moore’a i Bertranda Russella. Moore jednak jest powszechnie uznany za jednego z głównych inspiratorów ruchu analitycznego, jak się go zazwyczaj nazywa, który osiągnął widowiskowe powodzenie w pierwszej połowie dwudziestego stulecia. A Russell, poza tym, że jest innym głównym pionierem tego ruchu, jest jak dotąd najszerzej znanym brytyjskim filozofem tego stulecia. Autor tych słów postanowił zatem odłożyć krótkie ujęcie ich poglądów, na co jedynie pozwalają rozmiary tego tomu, i zająć się najpierw kilkoma stosunkowo mniejszymi postaciami, nawet jeśli oznacza to zlekceważenie wymogów chronologii.

czytaj dalej

JOHN HENRY NEWMAN CZ. II

Otóż istnieli apologeci zajmujący się nie tyle racjami, jakie ludzie rzeczywiście mają, by wierzyć, co rozwijaniem argumentów, które w ich przekonaniu powinny przekonać każdego niewierzącego, zdolnego do rozumienia terminów, których się używa, choć zwykły człowiek wierzący może w ogóle nigdy nie myśleć o tych argumentach, a nawet może nie być zdolny do ich zrozumienia i oceny, gdy mu się je przedstawi. Ale Newman zajmuje się bardziej pokazywaniem zasadności wiary istniejącej faktycznie w wielkich zbiorowościach wierzących, z których większość nic nie wie o abstrakcyjnych argumentach filozoficznych. Usiłuje więc ujawnić to, co, jak mu się wydaje, stanowi główną podstawę żywej wiary w Boga, podstawę, jaką ma sam i jaką mają inni ludzie.1 Innymi słowy, usiłuje zarysować fenomenologiczną analizę żywiołowego ruchu myśli, którego kulminacją jest zgoda na istnienie Boga jako obecnej rzeczywistości. Zarazem nie zamierza on oczywiście pisać po prostu jako psycholog, mogący opisywać rozmaite racje, dla których ludzie wierzą w Boga, nawet gdy niektóre lub wszystkie z nich jawią mu się jako niewystarczające do uzasadnienia zgody na istnienie Boga. Przeciwnie, Newman przekonuje, że główna podstawa empiryczna, na której opiera się wiara, jest podstawą wystarczającą.

czytaj dalej

JOHN HENRY NEWMAN

Powiedzenie, że zajmujemy się tu Johnem Henry Newmanem (1801—1890) tylko jako filozofem, jest bodaj nieco mylące. Można by bowiem rozumieć je jako sugestię, że poza wieloma innymi zainteresowaniami i działaniami Newman poświęcał się rozważaniu zagadnień filozoficznych dla nich samych, ze względu na to, że same w sobie są interesujące jako trudności teoretyczne. To zaś byłoby dalekie od prawdy. Podejście Newmana do zagadnień filozoficznych, które rozważał, było podejściem chrześcijańskiego apologety, to znaczy pisał z punktu widzenia wierzącego chrześcijanina, który zapytuje siebie, w jakim stopniu i w jaki sposób można pokazać, że jego wiara jest zasadna. Newman nie pozorował bynajmniej czasowego odrzucenia wiary, jakby po to, by robić wrażenie, że wychodzi z niczego. Usiłował oczywiście zrozumieć stanowiska innych ludzi, ale jego rozważania nad wiarą religijną prowadzone były, jak można było oczekiwać, wewnątrz obszaru wiary. Chodziło więc raczej o wiarę poszukującą zrozumienia siebie, nie zaś o niewierzący umysł, który zastanawia się, czy jest jakieś racjonalne uzasadnienie aktu wiary. A zarazem próba pokazania, że wiara chrześcijańska jest rzeczywiście zasadna, doprowadziła Newmana do rozwinięcia poglądów filozoficznych. Innymi słowy, jego próba pokazania, że racjonalizm współczesny jest niewystarczający oraz przekazania sensu chrześcijańskiej wizji ludzkiej egzystencji, doprowadziła go do wytyczenia pewnych linii myślowych, z pewnością nie przeznaczonych do przedstawiania treści wiary religijnej jako zbioru wniosków wydedukowanych logicznie z oczywistych zasad, lecz pomyślanych tak, by pokazać tym, którzy mają oczy, że wiara religijna nie jest wyrazem irracjonalnej postawy lub czysto arbitralnych założeń. A choć pociąga to za sobą pewne okaleczenie myśli Newmana jako całości, możemy wybrać tu do krótkiego rozważania niektóre jego wywody, które można zasadnie określić jako filozoficzne.

czytaj dalej

Wprowadzenie do Anglii pozytywizmu logicznego

W każdym razie, jeśli nawet mają rację ci, którzy sądzą, że kryterium znaczenia podtrzymywane przez pozytywistów logicznych jest utajone w Traktacie, to wydaje się, że między tym dziełem a typową postawą pozytywistów logicznych w szczytowym okresie ich młodzieńczego entuzjazmu występuje znaczna różnica atmosfery. Pozytywiści przyznali wprawdzie, że zdania metafizyki mogą posiadać znaczenie polegające na wzbudzaniu uczuć 13, ale przynajmniej niektórzy z nich mówią wyraźnie, że w ich przekonaniu metafizyka to stek nonsensów w potocznym, a nie tylko w technicznym sensie. Jeśli jednak rozważamy to, co Wittgenstein ma do powiedzenia o podmiocie metafizycznym 14, możemy natrafić na pewną powagę i głębię myśli. Jeśli próbuje się powiedzieć coś o podmiocie metafizycznym, o ja-pod- miocie jako biegunie świadomości, nieuchronnie sprowadza się go do czegoś, co ma status przedmiotu. Wszystkie zdania o podmiocie metafizycznym są więc próbami powiedzenia czegoś, czego nie można powiedzieć. Zarazem w sensie rzeczywistym podmiot metafizyczny jawi się jako granica „mojego świata”, jako odpowiednik przedmiotu. Ściśle mówiąc, nawet tego nie można powiedzieć. Mimo to próby mówienia mogą nam w pewnym sensie ułatwić „widzenie” tego, czego nie można powiedzieć. Ale pojawiający się niekiedy w Traktacie „mistycyzm” nie był czymś bliskim pozytywistom logicznym.

czytaj dalej

G. E. MOORE I ANALIZA CZ. III

Otóż, skoro Moore mówi, że pojęcia są „jedynymi przedmiotami poznania”,4 a zdania stwierdzają relacje między pojęciami i są prawdziwe lub fałszywe po prostu na mocy zachodzenia stwierdzanej relacji, to na pierwszy rzut oka wydaje się, jakby wykładał teorię będącą odwrotnością czegoś, co można by zasadnie określać jako realizm. To znaczy, wydaje się, jakby Moore tworzył nieprzekraczalną przepaść między światem zdań, który jest dziedziną prawdy i fałszu, a światem niezdaniowej rzeczywistości czy faktów. .

czytaj dalej

Teizm i materializm bardzo się różnią

Sytuacja jest jednak zupełnie inna, gdy rozważamy teizm i materializm „prospektywnie”, uwzględniając to, co obiecują, oczekiwania, do których przyjęcia nas odpowiednio prowadzą. Materializm bowiem prowadzi nas do oczekiwania stanu świata, w którym ludzkie ideały, osiągnięcia, świadomość i wytwory myśli będą czymś takim jakby ich nigdy nie było 51, teizm natomiast „zapewnia idealny porządek, który będzie stale zachowywany”.55 Tak czy inaczej, Bóg nie dopuści, by porządek moralny popadł w ruinę i został zniszczony.

czytaj dalej

Krytyczny racjonalizm okiem Royce’a

Krytyczny racjonalista usiłuje „definiować Byt w terminach zasadności, przyjmuje, iż ktokolwiek mówi o jakimś przedmiocie: «On jest», ma na myśli jedynie to, że pewna idea… jest zasadna, jest prawdziwa, określa doświadczenie, które – w każdym razie jako matematyczny ideał, a może jako empiryczne zdarzenie – jest w sposób określony m o ż 1 i w e”.17 Załóżmy, że twierdzę, iż na planecie Mars są istoty ludzkie. Według krytycznego racjonalisty twierdzę, że w miarę postępu możliwego doświadczenia pewne idee zostałyby uzasadnione lub zweryfikowane. Jako przykłady krytycznego racjonalizmu Royee podaje Kaniowską teorię możliwego doświadczenia oraz

czytaj dalej