Przebudowa społeczna Russella – ciąg dalszy

Ale gdy przechodzimy od badania środków stosowanych do osiągnięcia jakiegoś celu, do sądów wartościujących o samych celach, sytuacja się zmienia. Widzieliśmy, że Russell utrzymywał ongiś, że różnice poglądów co do wartości nie są tak wielkie, by czyniły bezzasadnym twierdzenie, iż możemy mieć i mamy bezpośrednie poznanie wewnętrznego dobra i zła, innymi słowy intuicję etyczną. Ale odrzucił to zdanie i doszedł do wniosku, że różnica poglądów co do wartości jest zasadniczo „różnicą upodobań, nie zaś różnicą dotyczącą jakiejś prawdy obiektywnej”.20 Jeśli na przykład ktoś mi mówi, że okrucieństwo jest rzeczą dobrą21, mogę się oczywiście z nim nie zgodzić w tym sensie, że wskażę praktyczne następstwa takiego sądu. Ale jeśli nadal upiera się on przy swoim sądzie, nawet gdy sobie uświadamia, co on „znaczy”, nie mogę mu podać żadnego teoretycznego dowodu, że okrucieństwo jest złe. Każdy „argument”, jakim mogę się posłużyć, jest w rzeczywistości środkiem perswazji przeznaczonym do zmieniania ludzkich pragnień. A jeśli jest nieskuteczny, nic więcej nie mam do powiedzenia. Oczywiście, jeśli ktoś usiłuje wydedukować jakiś sąd wartościujący z innych sądów wartościujących, a sądzi się, że rzekoma dedukcja jest logicznie błędna, można to wykazać. A jeśli ktoś przez „X jest dobre” rozumie tylko tyle, że X ma pewne następstwa empiryczne, możemy się spierać co do tego, czy X prowadzi, czy nie prowadzi w praktyce do wytworzenia pewnych skutków. Ale nawet w tym przypadku człowiek nie powiedziałby prawdopodobnie, że „X jest dobre”, o ile nie pochwalałby następstw, a jego pochwała wyrażałaby jakieś pragnienie czy upodobanie. Na dłuższą metę zatem osiągamy ostatecznie miejsce, gdzie teoretyczne dowodzenie czy obalanie nie gra już żadnej roli.

Sprawę tę można wyjaśnić w sposób następujący. Russell wyraża się może niekiedy w taki sposób, jakby zakładał, że w jego przekonaniu sądy wartościujące to sprawa czysto osobistych upodobań, a inni ludzie wcale nie są w to wciągnięci. Ale z pewnością nie jest to jego starannie przemyślany pogląd. Jego zdaniem sądy wartościujące są w rzeczywistości sądami wypowiadanymi w trybie życzenia. Powiedzieć: „X jest dobre”, to powiedzieć: „Oby każdy pragnął X”, a powiedzieć: „Y jest złe”, to powiedzieć: „Oby każdy czuł niechęć do Y”.22 A jeśli uzna się tę analizę, jest oczywiste, że zdanie: „Okrucieństwo jest złe”,, o ile brać je w znaczeniu: „Oby każdy czuł niechęć do okrucieństwa”, tak samo nie daje się określić jako prawdziwe czy fałszywe, jak zdanie: „Oby każdy cenił dobre wino”. Nie może więc tu być mowy o dowodzeniu, że sąd: „Okrucieństwo jest złe”, jest prawdziwy lub fałszywy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>