Rewolucja w filozofii

Ale choć ten kierunek odpowiedzi jest w pewnym stopniu zasadny, pomija, jak się wydaje, dwa fakty. Po pierwsze, jeśli odrzucamy ograniczającą definicję filozofii, odrzucenie to ma swoje następstwa. I nie jest nierozsądne, gdy prosi się nas o ich ujawnienie. Po drugie, filozofowie analityczni, jak sami lubią wskazywać, nie stanowią całkowicie „jednorodnej” szkoły. Przeciwnie, można wyodrębnić kilka dość różnych tendencji, a badanie ich pism pokazuje wyraźnie, że niektórzy z nich, których nazwałoby się popularnie „metafizykami”, robią coś bardzo różnego od tego, co można by właściwie określić jako „analizę językową”. Całkiem dobre jest powiedzenie o nich, że uprawiają „filozofię”. Niewątpliwie ją uprawiają. Ale czym jest filozofia w tym szerokim sensie? Jaka dokładnie jest jej natura, funkcja i zakres? Filozof kontynentalny, zważywszy właśnie na poglądy swych brytyjskich kolegów na takie kwestie ogólne, gotów jest poczuć się beznadziejnie zakłopotany.

Trzeba chyba wyciągnąć wniosek, że tak zwana rewolucja w filozofii straciła wszelki wyraźny kształt, oraz że miejsca rozmaitych ograniczających definicji, zgłaszanych przez pozytywistów logicznych, przez Traktat, a także przez Dociekania filozoficzne, nie zajęło jeszcze żadne wyraźne pojęcie natury filozofii. Oczywiście nie przeszkadza to filozofom brytyjskim w owocnej pracy nad konkretnymi tematami. Ale oznacza to, że zewnętrzny obserwator z powodzeniem może się zastanawiać, jaką konkretną grę się prowadzi i dlaczego. Jakie jest znaczenie filozofii dla życia? I dlaczego uważa się za konieczne zajmowanie katedr filozofii w uniwersytetach? Pytania takie mogą być naiwne, lecz wymagają odpowiedzi.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>