Royce i temat wielkości nieskończonych

Pierwszy tom wykładów Giffordowskich Royce’a kończy się „Rozprawą uzupełniającą”, w której podejmuje on spór z Bradleyem na temat wielości nieskończonych. Bradley, trzeba pamiętać, utrzymuje, że myśl relacyjna wikła nas w szeregi nieskończone. Jeśli, na przykład, jakości A i B są powiązane przez relację R, musimy wybrać między powiedzeniem, że R jest sprowadzalna bez reszty do A i B, lub że nie jest sprowadzalna. W pierwszym przypadku będziemy zmuszeni uznać wniosek, że A i B w ogóle nie są powiązane relacją. W drugim przypadku będziemy musieli postulować dalsze relacje, by powiązać A i B z R, i tak bez końca. Musimy więc postulować rzeczywiście nieskończoną wielość. Ale pojęcie to jest wewnętrznie sprzeczne. Musimy zatem dojść do wniosku, że myśl relacyjna jest całkiem niezdolna do podania spójnego wyjaśnienia, w jaki sposób Wielość wypływa z Jednego i zostaje w nim zjednoczona, oraz do wniosku, że świat, jaki ukazuje się takiej myśli, należy do dziedziny zjawiska, w przeciwieństwie do dziedziny rzeczywistości. Ale Royce podejmuje próbę pokazania, że Jedno może się wyrażać w szeregach nieskończonych, które są „dobrze uporządkowane” i nie zawierają żadnej sprzeczności, oraz że myśl jest tym samym zdolna do podania spójnego ujęcia relacji między Jednym a Wielością. Jest bodaj rzeczą sporną, czy trudnościom Bradleya można naprawdę sprostać, przypisując mu najpierw tezę, że rzeczywiście nieskończona wielość jest „pojęciem wewnętrznie sprzecznym”{5, a następnie wykazując, że szeregi nieskończone w matematyce nie zawierają sprzeczności.. Ale choć Royce rozwija swe rozumienie relacji między Jednym a Wielością w ramach sporu z Bradleyem, naprawdę interesuje go oczywiście wyjaśnienie własnych idei. ,

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>