Royce’owska idea Boga

A zatem w Religions Aspect oj Philosophy opisuje się Absolut jako myśl. „Wszelka rzeczywistość musi być uobecnioną w jedności Myśli Nieskończonej.”2 Ale Royce nie rozumie tego terminu tak, by wykluczało to opisy Absolutu w terminach woli czy doświadczenia. W The Conception oj God („Pojmowanie Boga”, 1897) przekonuje, że istnieje absolutne doświadczenie, które pozostaje wobec naszego doświadczenia w takim stosunku jak organiczna całość wobec swych elementów składowych. Choć więc Royce często posługuje się terminem „Bóg”, jest oczywiste, że byt boski to dla niego Jedno, całość. Zarazem Boga czy Absolut pojmuje się jako byt samoświadomy. A naturalnym wnioskiem, jaki się nasuwa, jest myśl, że ja skończone są myślami Boga w jego akcie samo wiedzy. Jest więc w pełni zrozumiałe, że Royce ściągnął na siebie krytykę osobowych idealistów.4 i Owo wynoszenie państwa, które określa się nawet jako „boskie”, występuje ponownie w eseju Royce’a California: A Study of American Character („Kalifornia. Badania nad amerykańskim charakterem”, 1886).

Faktycznie jednak wcale nie chciał roztapiać Wielości w Jednym w taki sposób, by skończoną samoświadomość sprowadzać do nie dającego się wyjaśnić złudzenia. Musiał zatem rozwinąć teorię relacji między Jednym a Wielością, która ani nie sprowadzałaby Wielości do jakiegoś złudnego zjawiska, ani nie czyniłaby z terminu „Jedno” czegoś niewłaściwego. Był to jeden z głównych tematów wykładów Giffordowskich Royce’a, do których przejdziemy w następnym paragrafie.

Royce’owska idea Boga jako absolutnego i wszechobejmującego doświadczenia zmusza go naturalnie, tak jak Bradleya, do poświęcenia uwagi zagadnieniu zła. W Studies in Good and Evil („Badania nad dobrem i złem”, 1898) odrzuca wszelką próbę uniknięcia tej kwestii tak, iż się mówi, że cierpienie i zło moralne to złudzenia. Przeciwnie, są one rzeczywiste. Nie możemy zatem uniknąć wniosku, że Bóg cierpi, gdy my cierpimy, i musimy przyjąć, że cierpienie jest konieczne dla udoskonalenia Boskiego życia. Co do zła moralnego, ono również jest niezbędne dla doskonałości świata. Dobro bowiem zakłada zło jako coś, co należy przezwyciężyć. Wprawdzie z punktu widzenia Absolutu świat, przedmiot nieskończonej myśli, jest doskonałą jednością, w której zło jest już przezwyciężone i podporządkowane dobru. Ale mimo to jest ono składowym elementem całości.

Jeśli Bóg to nazwa świata, a cierpienie i zło są rzeczywiste, musimy oczywiście umieścić je w Bogu. Ale jeśli istnieje absolutny punkt widzenia, z którego zło jest przezwyciężone na wieki i podporządkowane dobru, to raczej Bóg nie jest tylko nazwą świata. Innymi słowy, zagadnienie stosunku między Bogiem a światem nabiera ostrości. Ale idee Royce’a w tym względzie najlepiej rozważać w powiązaniu z jego głównym wykładem własnej filozofii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>