Rozpatrywanie sumienia – ciąg dalszy

To, co Newman o tym mówił, sprawdziło się niewątpliwie w jego własnym przypadku. Gdy mówił o umyśle dziecka uświadamiającego sobie obowiązek, które zostało ustrzeżone przed wpływami niszczącymi dla jego „instynktów religijnych”84, jako umyśle, który „silnym przeczuciem sięga do myśli o moralnym władcy, który jest nad nim, który pamięta o nim i jest sprawiedliwy”>s, łatwo możemy dopatrzyć się uogólnienia jego własnego doświadczenia. Ponadto, jeśli traktujemy to, co miał do powiedzenia, jako opisowe ujęcie podstawy realnego przyświadczenia Bogu, sprawdza się to niewątpliwie w wielu innych przypadkach. Z pewnością bowiem da się wykazać, że u wielu wierzących szacunek dla nakazów sumienia wpływa potężnie na podtrzymywanie żywej świadomości Boga jako obecnej rzeczywistości. Można wprawdzie lekceważyć nakazy sumienia i naruszać je, a jednak wierzyć w Boga. Ale przypuszczalnie jest też prawdą, że jeśli przejawia się stałą głuchotę wobec głosu sumienia, tak iż staje się on niewyraźny i zatarty, wiara w Boga, jeśli pozostaje, skłonna jest wyradzać się w to, co Newman nazwałby czysto pojęciowym przyświadczeniem. Innymi słowy, z fenomenologicznego punktu widzenia Newmanowskie ujęcie stosunku między sumieniem a wiarą w Boga lub realnym dlań przyświadczeniem ma niewątpliwą wartość. Istnieją wprawdzie inne czynniki, które trzeba uwzględnić w fenomenologicznej analizie wiary w Boga, ale Newman z pewnością rozjaśnia jedną stronę tej sprawy. w jakimś sensie tego terminu, który trudno określić. A jego linia rozumowania wydaje się zdradzać większe podobieństwo do analiz fenomenologicznych przeprowadzanych w naszych czasach przez Gabriela Marcela, niż do tradycyjnych argumentów metafizycznych. Newman przyznaje wprawdzie, że możliwa jest uogólniająca argumentacja indukcyjna. Tak jak z wrażeń zmysłowych „wyciągamy ogólny wniosek, że istnieje ogromny świat zewnętrzny”41, tak też przez indukcję z konkretnych przypadków świadomości wewnętrznego imperatywu, świadomości otwierającej nasz umysł na myśl o Bogu, możemy wnosić o „wszechobecności Jedynego Najwyższego Władcy”.42 Ale zgoda na wniosek uogólniającego rozumowania indukcyjnego będzie według Newmana przyświadczeniem pojęciowym. A więc rozumowanie tego rodzaju podpada, jak się wydaje pod tę samą klasę co rozumowanie przechodzące od natury do Boga, o których mówi w pewnym miejscu, że choć nie ma zamiaru powątpiewać w ich piękno i moc przekonującą, na pewno wątpi, „czy faktycznie czynią one ludzi chrześcijanami i utwierdzają w chrześcijaństwie”.43 Aby rozumowanie takie było „skuteczne”, przynoszące realne przyświadczenie, musimy „zastosować naszą ogólną wiedzę do jakiegoś szczegółowego wypadku tej wiedzy”.44 To znaczy, aby zgoda na wniosek uogólniającego rozumowania moralnego stała się żywym przekonaniem i podstawą religii, muszę wstąpić w siebie i usłyszeć głos Boga objawiającego się w głosie sumienia.43 Liczy się dla Newmana osobiste przyswojenie prawdy, a nie tylko intelektualna zgoda na abstrakcyjne zdanie.

Innymi słowy, Newman rzeczywiście chce raczej sprawić, byśmy „widzieli” coś dla nas samych, w kontekście naszego osobistego doświadczenia, niż przekonywać, że jedno zdanie wynika logicznie z innego. Poza wszystkim, sam mówi, że nie zamierza zajmować się „oponentami”.46 Rzeczywiście chce on sprawić, byśmy widzieli, czym jesteśmy. Bez sumienia człowiek nie jest naprawdę człowiekiem. A jeśli sumienie nie prowadzi nas do wiary w Boga, stawiając nas, by tak rzec, przed Jego obliczem jako obecną rzeczywistością, która się przejawia w poczuciu obowiązku, pozostaje skarłowaciałe. Natura ludzka niejako rozszerza się w wierze. Od początku jest ona otwarta na Boga. A zdaniem Newmana ta potencjalna otwartość urzeczywistnia się zasadniczo dzięki osobistemu wglądowi w „zjawisko” sumienia. Przypuszczalnie więc jest błędem interpretować jego argument prowadzący od sumienia do Boga jako publiczny dowód na istnienie Boga. Analiza fenomenologiczna jest wprawdzie czymś publicznym, w tym sensie, że jest utrwalonym na piśmie wyjaśnieniem tego, co. Newman uznaje za spontaniczny ruch nieskażonej myśli. Ale publiczna analiza nie może chyba dokonać tego, czego oczekuje od niej Newman, nie może ułatwić realnej zgody, o ile nie zostaje uwewnętrz- niona, zastosowana, jak mówi, do konkretnego przypadku.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>