Teoria Absolutnej Woli Royce’a

Z jednej strony słyszymy, że byt to wyraz czy ucieleśnienie wewnętrznego znaczenia idei, a więc zamysłu czy woli. Ale choć podporządkowanie bytu myśli może być swoiste dla metafizycznego idealizmu, powstaje oczywiście pytanie, czy sama myśl nie jest jakąś postacią bytu. A to samo pytanie można zadać w odniesieniu do woli. Z drugiej strony słyszymy, że to, co ostatecznie rzeczywiste, a więc przypuszczalnie ostateczna postać bytu jest jednostkowa. A ponieważ Bóg jest Indywiduum wszystkich indywiduów, wynika stąd, jak się wydaje, że musi być najwyższym i absolutnym bytem. Jednak mamy również uznawać „indywidualność, a zatem Byt, nade wszystko za wyraz Woli”.53 Nie jest tak trudno uznać indywidualność za wyraz woli, jeśli interpretujemy indywidualność, by tak rzec, jako życie wyrazu. Ale nie jest tak łatwo uznać byt za wyraz woli. Znów bowiem wyłania się pytanie, czy wola nie jest bytem. Oczywiście można ograniczyć użycie terminu „byt” do bytu materialnego, ale trudno byłoby uznać za byt indywidualność w Royce’owskim sensie tego terminu.

Ale mimo dwuznaczności i braku ścisłości tekstów, filozofia Roy- ce’a robi wrażenie przez swą powagę. Jest jawnym wyrazem głębokiej wiary, wiary w rzeczywistość Boga, w wartość osobowości ludzkiej oraz w jedność człowieczeństwa w Bogu i poprzez Niego, którą można właściwie urzeczywistniać jedynie przez wkład jednostek we wspólne zadanie moralne. Royce miał w istocie coś z kaznodziei, lecz filozofia, którą głosił, na pewno była dla niego czymś o wiele więcej niż ćwiczeniem czy grą intelektu.

Trzeba dodać, że zdaniem niektórych komentatorów54 Royce w końcu odrzucił swą teorię Absolutnej Woli oraz zastąpił ją ideą nieograniczonej społeczności interpretacji, to znaczy nieograniczonej społeczności skończonych indywiduów. Z czysto etycznego punktu widzenia taka zmiana byłaby całkowicie zrozumiała, uchwyciłaby bowiem zarzut, który sam Royce uświadamiał sobie, że jest rzeczą trudną, jeśli w ogóle możliwą, uzgodnienie owej teorii Woli Absolutnej z poglądem, że istoty ludzkie są autentycznymi podmiotami działania moralnego. A zarazem podstawienie za Absolut społeczności skończonych indywiduów byłoby dość radykalną zmianą, a wcale nie jest łatwo zrozumieć, jak społeczność taka mogłaby przejąć niejako kosmologiczne funkcje Absolutu. A więc, jeśli nawet Absolut w ostatnich pismach Royce’a usuwa się w cień, wahamy się przed uznaniem poglądu, że odrzuca on stanowczo tę ideę, o ile oczywiście do uznania tego poglądu nie skłania silne świadectwo empiryczne. Istnieje wprawdzie pewne świadectwo. W ostatnich latach sam Royce wskazywał na zmianę w swym idealizmie. Nie możemy zatem powiedzieć, że twierdzenie, iż zastąpił nieograniczoną społecznością interpretacji swe wcześniejsze pojęcie Absolutu, jest bezpodstawne. Ale nie wydaje się, by Royce wypowiadał się tak wyraźnie, jak by się tego oczekiwało, o dokładnej naturze i zakresie zmiany, o której mówił.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>