Wartości w filozofii Deweya – ciąg dalszy

Nacisk kładziony przez Deweya na rozwój wskazuje wyraźnie, że osobowość jest czymś, co ma się osiągnąć, co się tworzy. Ale osoba ludzka nie jest oczywiście odosobnionym atomem. Nie chodzi po prostu o to, że jednostka ma obowiązek uwzględniania swego środowiska społecznego – jest ona istotą społeczną, czy jej się to podoba, czy nie. A wszystkie jej działania „noszą piętno jej społeczności równie pewnie jak język, którym mówi”67. Dotyczy to nawet tych sposobów działania, które społeczeństwo w ogólności dezaprobuje. Właśnie stosunki człowieka z bliźnimi dostarczają mu zarówno sposobności do działania jak też narzędzi do wykorzystywania tych sposobności. A sprawdza się to tak samo w przypadku włamywacza czy handlarza żywym towarem jak w przypadku filantropa.

A zarazem środowisko społeczne z jego instytucjami musi być organizowane i zmieniane w sposób najlepiej dostosowany do wspierania najpełniejszego możliwego rozwoju pożądanych przejawów zdolności jednostek. Na pierwszy rzut oka stajemy oto w obliczu błędnego koła. Z jednej strony jednostkę, jeśli chodzi o jej nawyki działania i cele, warunkuje istniejące środowisko społeczne. Z drugiej strony, jeśli środowisko społeczne ma być zmieniane czy przekształcane, mogą dokonywać tego tylko jednostki, nawet gdy czynią to jednostki współpracujące z sobą i podzielające wspólne cele. Jak zatem jednostka, nieuchronnie warunkowana przez swe środowisko społeczne, może poświęcać się zmienianiu w rozmyślny i czynny sposób tego środowiska?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>