Wnioskowanie własności świata z własności języka

Pytanie można więc sformułować w sposób następujący. Czy możemy wywnioskować własności świata z niezbywalnych własności logicznie oczyszczonego i zreformowanego języka? A odpowiedź na to pytanie wydaje się zależeć w znacznej mierze od znaczenia, jakie nada się w tym kontekście terminowi „wywnioskować”. Jeśli sugeruje się, że język logicznie oczyszczony może służyć za ostateczną przesłankę, z której możemy wydedukować własności świata, słuszność tej idei wydaje mi się wątpliwa. Trzeba by bowiem wykazać, że na tworzenie logicznie oczyszczonego języka nie wpłynęły żadne decyzje onto- logiczne, podjęte na podstawach, których nie sposób zasadnie opisać jako podstawy czysto językowe. Innymi słowy, trzeba by wykazać, że na ustalenia co do niezbywalnych cech języka nie wpływały i nie kierowały nimi empirycznie ugruntowane przeświadczenia co do cech rzeczywistości pozajęzykowej.

Jeśli jednak twierdzenie, że możemy wnioskować własności świata z własności języka, znaczy po prostu, że kiedy stwierdzamy konieczność mówienia o rzeczach na pewne sposoby, można co najmniej słusznie przypuszczać, iż w samych rzeczach jest jakaś racja tej konieczności – owo twierdzenie wydaje się zasadne. Język rozwijał się przez stulecia w odpowiedzi na ludzkie doświadczenie i potrzeby. A jeśli stwierdzamy, na przykład, że nie możemy obejść się bez możliwości mówienia o dwóch lub wielu rzeczach, iż są podobne lub jednakowe, jest prawdopodobne, że istotnie są jakieś tego rodzaju rzeczy, które można właściwie określać jako podobne czy jednakowe, oraz że świat nie składa się po prostu z całkowicie różnorodnych i nie powiązanych z sobą konkretów. Ale na dłuższą metę pytanie, czy rzeczywiście są rzeczy, które można właściwie opisywać w ten sposób, jest pytaniem, które trzeba rozstrzygać empirycznie.

Można bodaj wysunąć zarzut, że w ogóle nie możemy mówić o „rzeczach” nie zakładając podobieństwa. Jeśli bowiem istnieją rzeczy, są koniecznie podobne w tym, że są rzeczami czy bytami. To jest niewątpliwe i w tym sensie możemy wywnioskować z języka, że podobieństwo jest cechą świata. Ale nie zmienia to faktu, że ostatecznie dzięki doświadczeniu, a nie z języka wiemy, iż istnieją rzeczy. Namysł nad językiem może niewątpliwie służyć wzmocnieniu naszej świadomości cech rzeczywistości pozajęzykowej i sprawiać, że zauważamy coś, czego przedtem moglibyśmy nie zauważyć. Ale bardzo wątpliwe wydaje się, by język mógł służyć za ostateczną przesłankę wnioskowania o własnościach świata.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>