Wyrażenie relacji między skończonym a nieskończonym

Innymi słowy, Royce usiłuje poddać teizm ponownej interpretacji w świetle absolutnego idealizmu. Usiłuje on zachować ideę absolutnego Boga łącząc ją z ideą wszechobejmującego Absolutu, przedstawianego jako Powszechnik powszechników.52 A nie jest to stanowisko łatwe do utrzymania. Faktycznie jego dwuznaczność dobrze ukazuje Royce’a użycie terminu „indywiduum”. Jeśli mówimy o Bogu jako najwyższym czy ostatecznym Indywiduum, skłonni jesteśmy naturalnie myśleć o Nim jako o bycie osobowym, a o świecie jako o „zewnętrznym” wyrazie jego stwórczej woli. Ale dla Royce’a termin „indywiduum” znaczy, jak widzieliśmy, tyle co życie doświadczenia. A na gruncie tego znaczenia Bóg staje się życiem absolutnego i nieskończonego doświadczenia, względem którego wszystkie rzeczy skończone są immanentne. Gdy interpretacja istnienia rzeczy skończonych jako wyrazu zamysłów woli wskazuje na stworzenie w sensie teistycz- nym, opis Boga jako absolutnego doświadczenia wskazuje raczej na inną relację. Royce niewątpliwie usiłuje powiązać oba pojęcia w koncepcji stwórczego doświadczenia, ale jego filozofia zdaje się obejmować dość nietrwałe małżeństwo teizmu z absolutnym idealizmem.

Wyrażenie relacji między skończonym a nieskończonym, bez popadania bądź w monizm, w którym wielość zostaje zepchnięta do dziedziny zjawisk lub wtopiona w Jedno, bądź w dualizm, który sprawia, że użycie terminu „nieskończony” jest całkiem niewłaściwe – zadanie to nastręcza oczywiście notoryczne trudności. A z pewnością nie można unikać żadnego z tych stanowisk bez jasnej teorii analogii bytowej. Ale twierdzenia Royce’a dotyczące kwestii bytu są dość pogmatwane.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>