Zdanie empiryczne i jego prawdziwość czy też fałszywość

Nie trzeba raczej dodawać, że w żadnej mierze, jak mówi Russell, wgląd w przekonanie czy w zdanie empiryczne nie powie nam, czy jest ono prawdziwe, czy fałszywe. By to stwierdzić, musimy uwzględnić dane o faktach. Ale Russell utrzymywał, że w jakimś innym sensie czy sensach można z własności języka wnosić coś o świecie. Ponadto, nie jest to twierdzenie, z którym wystąpił jedynie raz czy mimochodem. W The Principles of Mathematics, na przykład, zauważał, że choć rozróżnienia gramatyczne nie wskazują bez dalszych skrupułów na jakieś autentyczne filozoficzne rozróżnienia, to „w moim przekonaniu badanie gramatyki może rzucić daleko więcej światła na zagadnienia filozoficzne, niż przyjmują zazwyczaj filozofowie”.9 A z kolei w An Outline of Philosophy, gdzie poszedł tak daleko, jak tylko mógł w behawiorystycznej interpretacji języka, wskazywał, że z refleksji nad stosunkiem między językiem a rzeczami można wyprowadzić „całkiem ważne, mniej lub bardziej sceptyczne, wnioski metafizyczne”.44 Później, w Inquiry, wiązał się wyraźnie z tymi filozofami, którzy „wnoszą o własnościach świata z własności języka”4, i oznajmiał swe przekonanie, że „częściowo za pomocą badania składni możemy dojść do znacznej wiedzy dotyczącej struktury świata”46. A ponadto w Moim rozwoju filozoficznym z aprobatą przytacza paragraf, w którym występuje to ostatnie stwierdzenie: „Nie mam nic do dodania do tego, co tam powiedziałem”.”

Russellowi nie chodzi oczywiście o to, że z istniejących w języku potocznym form gramatycznych możemy bez dalszych zastrzeżeń wnosić o własnościach świata. Gdybyśmy mogli to robić, moglibyśmy wyprowadzić metafizykę substancji-przypadłości ze zdania o postaci pod- miotowo-orzecznikowej, widzieliśmy natomiast, że Russell usuwa pojęcie substancji za pomocą analizy redukcyjnej.48 Nie chodzi też Russełlowi o to, że stąd, iż jakiś termin można usunąć w tym sensie, że zdania, w których on występuje, można przełożyć na zdania o tej samej wartości prawdziwościowej, w których nie występuje – możemy wnosić, iż nie istnieje żaden byt odpowiadający danemu terminowi. Jak już zauważono, fakt, iż można usunąć termin „złota góra”, nie dowodzi, że złota góra nie istnieje. Może on wskazywać, że nie potrzebujemy postulować istnienia takiej góry. Ale nasze podstawy, by myśleć, że rzeczywiście nie ma takiej góry, są podstawami empirycznymi, a nie językowymi. Podobnie, jeśli można usunąć „podobieństwo”, samo to nie dowodzi, że nie ma żadnego bytu odpowiadającego terminowi „podobieństwo”. Okoliczność ta może wskazywać, że nie możemy zasadnie wyprowadzać takiego bytu z języka, ale wskazanie, że język nie dostarcza właściwej podstawy, by wyprowadzać istnienie bytu „podobieństwo”, nie jest tym samym co dowód, że faktycznie nie ma takiego bytu. Odwołując się do zdań, w których słowa „podobieństwo” nie można zastąpić przez słowo „podobny” czy przez jakieś takie słowo, Russell zauważa, że „nie musi się przyjmować tych ostatnich”.49 I wydaje się oczywiste, że już rozstrzygnął, i słusznie rozstrzygnął, ale w oparciu bynajmniej nie o czysto językowe racje, że absurdem byłoby postulować istnienie bytu zwanego „podobieństwo”. Dlatego mówi, że jeśli są zdania, w których słowa „podobieństwo” nie można zastąpić przez słowo „podobny”, zdań tej klasy „nie musi się przyjmować”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>