Zło i cierpienie w pojmowaniu Russella

Poza uwagą, że Russell we wczesnej młodości odrzucił wiarę w Boga, nie mówiliśmy jeszcze niczego o jego postawie wobec religii. Na próżno szukałoby się w jego pismach głębokiej filozofii religii. Ale ponieważ często się do tego przedmiotu odwoływał, rzeczą właściwą wydaje się ogólne omówienie jego poglądów.

Choć, podobnie jak przed nim J. S. Mili, Russell sądzi oczywiście, że zło i cierpienie w świecie stanowią zarzut nie do odparcia wobec wiary w Boga, którego opisuje się zarówno jako nieskończenie dobrego, jak też jako wszechmogącego, nie twierdzi, że można dowieść nieistnienia bytu boskiego, przekraczającego świat. Mówiąc więc technicznie, jest on agnostykiem. Zarazem nie wierzy, że są jakieś rzeczywiste dane przemawiające za istnieniem Boga. A istotnie, z całego charakteru jego filozofii widać wyraźnie, że wykluczone są tradycyjne argumenty na rzecz istnienia Boga. Na gruncie fenomenalistycz- nej analizy przyczynowości żadne wnioskowanie przyczynowe prowadzące do bytu pozazjawiskowego nie może być poprawne. A jeśli „porządek, jedność i ciągłość to wynalazki ludzkie w równej mierze jak katalogi i encyklopedie”,84 nie możemy zajść zbyt daleko posługując się rozumowaniem opartym na porządku i celowości w świecie. Zaś co do argumentów dostarczonych przez nowożytnych uczonych, nie ma niczego, na przykład, w ewolucji, co uzasadniałoby hipotezę, że ukazuje ona boski zamysł. A jeśli nawet można podać dowód tezy, że świat miał początek w czasie, nie jesteśmy uprawnieni do wniosku, że został stworzony. Mógł się był bowiem zacząć samorzutnie. Może się wydawać dziwne, że miałby się tak zaczynać, „ale nie istnieje żadne prawo przyrody głoszące, że rzeczy, które zdają się nam dziwne, nie mogą się zdarzyć”.85

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>